Simon Kjaer - ratownik na pół etatu

sie 29, 2021

Duński defensor jest jedną z tych postaci, które kojarzą się tylko dobrze. W ostatni czwartek odebrał nagrodę od UEFY za pomoc w sprawnym udzieleniu pomocy Christianowi Eriksenowi. Nigdy nie kojarzył się ze światowym topem obrońców, ale jego historia i nieoczekiwany duży progres stanowi dla nas powód do przytoczenia jej Wam. Zebrałem opinię wielu ekspertów, by fachowym okiem każdy czytelnik mógł uświadomić sobie, jaką drogę przeszedł Duńczyk. Nie przedłużając, usiądźcie wygodnie i zaczynamy.

Kjaer z łapanki w barwach duńskiego klubu (fot. Sporx)

Początki kariery - MIDTJYLLAND
W 2004 roku, 15-letni wtedy Simon został przyjęty do pierwszej szkółki piłkarskiej w Skandynawii, gdzie w klubie Midtjylland nocował nieopodal w prymitywnym budynku, 50 kilometrów od rodzinnego domu. Co w tym dziwnego? Otóż nie znalazł się tam dzięki talentowi – przyjęto go, gdyż brakowało szkółce jednego chłopaka do skompletowania drużyny.

Trenerzy Midtjylland nie widzieli w nim kompletnie nic, a szansę dostał także przez to, że jego ojciec, prywatnie wielki fan Liverpoolu, (ma tatuaż na klatce piersiowej z herbem klubu) był kitmanem i klub chciał go zatrzymać za wszelką cenę, idąc na wszelkie ustępstwa. Po latach – Kjaer junior sam przyznał, że czuł, że grał tam tylko dlatego, że klub nie było stać na lepszych.

Papa Kjaer, fan Liverpoolu (fot. The Athletic)

Pół roku po tym, jak Kjaer dołączył do zespołu Midtjylland – do jednego z pomieszczeń wszedł Claus Stenlein, dyrektor akademii. W pomieszczeniu siedziało 8 trenerów, każdy z nich dostał polecenie, aby wypisać na kartce 5 zawodników, którzy w przeciągu 5 lat zrobią karierę. Było wtedy 16 piłkarzy w drużynie, Kjaera nie wskazał NIKT.

Żródło tej historii to pozycja ‘Kopalnia talentów’ autorstwa Rasmusa Ankersena, trenera młodzieży z Danii. Kjaer był piłkarzem na doczepkę. Posiadanie ojca w strukturach klubowych mu pomogło, choć bez talentu to tak finalnie mu średnio pomogło. Jak się skończyła jego przygoda? Po zagraniu 19 spotkań, zainteresowaniu Chelsea jego osobą, trafił do Palermo za 4 miliony euro. Całkiem nieźle jak na chłopca przyjętego do klubu na siłę.

PALERMO

Kjaer w koszulce, której replikę posiadam w domu (fot. Associated Press)

Kjaer umowę podpisał w lutym 2008, zaprezentowany został w wakacje, wraz z przyszłym kolegą Kamila Glika z Monako, Andreą Raggim – kto by pomyślał, że w piłkarskiej karierze akurat oni obaj osiągną półfinał poważnych piłkarskich turniejów? (Raggi półfinał Ligi Mistrzów 2017, Kjaer w 2021 półfinał Euro)

O Duńczyku z czasów Palermo i obecnych, słowami Anthony’ego Barbagallo z Sicilian Football:

Kjaer był bardzo solidny dla Palermo w sezonie 2009-2010. Pomógł ekipie Rosanero osiągnąć 5 miejsce w lidze i dać kwalifikację do Ligi Europy. Był najlepszym duńskim talentem w tamtym czasie. Nie jest łatwo w topowym zespole osiągnąć formę jak z Palermo, choć np. Dybala taką osiągnął w Juventusie. Kjaer w Milanie znów ma tą iskrę jak za czasów w Palermo. Pokazuje cechy przywódcy, jest zagrożeniem przy stałych fragmentach gry, jest stabilnością w tyłach. Myślę, że mało kto oczekiwał po nim, że będzie po wielu cichych sezonu tak kluczowym zawodnikiem, jakim jest zarówno dla Rossonerich jak i kadry Danii.’

Pewne kwestie do dziś pozostały – Kjaer jedyną bramkę w Milanie zdobył po stałym fragmencie właśnie. Jedyny ligowy udział w bramkach Milanu także miał z piłki stojącej (Fiorentina na wyjeździe). Sam Duńczyk jednak dość szybko stał się czołowym defensorem ligi włoskiej, która produkuje masowo wybornych obrońców, co także w Kopalni Talentów podkreślił Rasmus Ankersen.

VFL WOLFSBURG
Kjaer w Wolfsburgu oczami Michała Treli z newonce sport:

Simon Kjaer w Wolfsburgu (fot. BT)

Kjaer trafił do Wolfsburga w bardzo burzliwych czasach, niedługo po zdobyciu jedynego w historii klubu mistrzostwa. Felix Magath zwoził zawodników wręcz wagonami, przemiał w kadrze był niesamowity i wtedy dopiero trwało sprzątanie po jego wynalazkach. Trudno było mówić o stabilnym projekcie.

Pozyskując Kjaera, czołowego stopera Palermo, klub chciał trochę powtórzyć model, który wypalił kilka lat wcześniej w przypadku Andrei Barzaglego, który był częścią mistrzowskiej drużyny. Pierwszy sezon Kjaera omal nie zakończył się spadkiem, bo Wolfsburg zajął dopiero 15. miejsce. W ciągu jednego sezonu zespół trenowało trzech różnych szkoleniowców, co nie ułatwiało odnalezienia się w nowym środowisku. Po powrocie z Romy nie było wiele lepiej, bo znów Kjaer pracował z trzema różnymi trenerami.

Dopiero wiosna 2013 pod wodzą Dietera Heckinga była zapowiedzią ponownych lepszych czasów. Kjaer już się jednak na nie nie załapał. Niemiecki etap jego kariery na pewno nie był udany, ale też praktycznie dla nikogo, kto w tamtym czasie grał w Wolfsburgu, to nie był udany okres. To był bardzo chaotyczny, źle zarządzany klub, który trwonił pieniądze. Na pewno jednak z perspektywy kogoś, kto zna Duńczyka tylko z Bundesligi, przebieg jego dalszej kariery jest zaskoczeniem. Trudno było w nim dostrzec przyszłego kapitana Milanu.’

Simon trafiając do Wolfsburga kosztował 12,5 miliona euro, stając się najdroższym duńskim piłkarzem w historii. Od początku widziano w nim kogoś, kto może nieźle namieszać w ligowej hierarchii obrońców. Niestety, dla klubu Volkswagena były to burzliwe czasy, a jak wiadomo z różnych opowieści – Felix Magath jest bardzo trudnym we współpracy trenerem.

AS ROMA

Fot. Tutto Atalanta

O przygodzie Kjaera w AS Romie mówi Filip Macuda z Wrocławskich Faktów, prywatnie fan Giallorossich:

Kjaer do Romy trafił dość nieoczekiwanie. Bardzo słaby sezon 10/11 w wykonaniu Wolfsburga (15. miejsce i cudowne uniknięcie degradacji) wymusiły zmiany w klubie. Po tym jak do Wolfsburga trafił Grek Sotirios Kyrgiakos, Duńczyk musiał szukać sobie miejsca na wypożyczeniu. Na horyzoncie było przecież EURO 2012 i Kjaer nie chcąc stracić miejsca w reprezentacji wybrał Romę.

To był trudny okres dla Romy, którą w tamtym sezonie prowadził Luis Enrique. Kibice Giallorossich najchętniej wymazaliby tamtą kampanię z annałów. 7. miejsce przyjęto ze sporym rozczarowaniem, a warto pamiętać że przez cały sezon 2011/12, Roma ani razu nie zajmowała miejsca na podium.

Rola Kjaera była dość niewdzięczna. Z miejsca musiał zastąpić Philippe'a Mexesa, który odszedł do Milanu. Roma traciła wówczas mnóstwo bramek. Z pierwszych piętnastu zespołów w tabeli, tylko szósty Inter stracił wówczas więcej goli od Giallorossich. Kjaer tworzył wówczas duet stoperów z Gabrielem Heinze i z jego pobytu w Rzymie wszyscy pamiętają jeden moment. W derbowym starciu przeciwko Lazio, w swoim czwartym meczu w rzymskich barwach, sfaulował w polu karnym Cristiana Brocchiego i wyleciał z boiska.’

Kjaer w Rzymie spędził sezon i nie zapisał się on jako topowy zawodnik. Po perturbacjach w Niemczech, w stolicy Italii nie było lepiej. Mimo pracy z takim fachowcem jak Luis Enrique, nie było mu po drodze, aby mieć odrobinę oddechu. Jak widać z defensorami w Rzymie problem jest znany nie od dziś, ale i środowisko jest specyficzne.

LOSC LILLE
Duńczyka przygoda w Lille – oczami Kamila Tybora z redakcji iGol

Fot. Dean Mouhtaropoulos

Kjaer grał w Lille przez dwa sezony, w latach 2013-2015. Brał udział w 79 meczach, licząc wszystkie rozgrywki i zanotował dorobek 4 gole i jedna asysta. Pobyt Duńczyka na północy Francji był dla niego nowym początkiem, sam w różnych wywiadach przypominał, że pobyt w tym klubie był dla niego kluczem po nieudanej przygodzie w Niemczech i dokładnie tak było. Odbudował się i zapracował na transfer do lepszego klubu.

- Pierwszą rzeczą, jaką pamiętam, jest jego charakter. Był wzorowym chłopcem, niezwykle miłym i prawdziwym profesjonalistą, który żył w pełni swoim zawodem i piłką. Kiedy mamy do czynienia z takimi zawodnikami to nie zapominamy o nich - tak mówił o Kjaerze René Girard, jego trener w LOSC.

Simon Kjaer mimo, że od jego ostatnich występów dla „Dogów” minęło już sporo czasu jest piłkarzem wzbudzającym sympatie tamtejszych kibiców, bo na boisku zawsze zostawiał serce. Nie był nigdy wielkim wirtuozem, ale też za każdym razem potwierdzał swoje nie małe umiejętności. Odzyskał formę i jak widać ciągle pnie się do góry.’

Kariera Kjaera drgnęła właśnie we Francji. Trafił on na trenera, który w cuda potrafi – wszak Girard, który strzelił nam w 1982 w meczu o trzecie miejsce na Mundialu, zdobył mistrzostwo Francji z Montpellier, gdzie dał światu Oliviera Girouda, Belhandę czy Vitorino Hiltona. Udało mu się także zrobić z niechcianego w Danii Kjaera, który w Palermo udowodnił, ze jednak ten talent posiada. Girard był jak respirator dla Duńczyka. Możliwe, że to był punkt zwrotny w karierze Duńczyka, bo odzyskał też miejsce w kadrze (ale o tym później w tekście).

FENERBAHCE
O Kjaerze z czasów Fenerbahce, oczami fana tureckiej drużyny, Dawida Stokłosińskiego:

fot. Anadolu Agency

Ciężko było po nim oczekiwać, że trafi gdzieś dale. Jeśli zawodnik w wieku 26 lat idzie do ligi tureckiej wcześniej zaliczając zjazdy w coraz to gorszych (ale dalej niezłych) zespołach, to raczej wydaje się że nic z tego nie będzie.

Tymczasem samo to że dwa lata temu zgłosił się po niego naprawdę mocny klub jakim jest Sevilla robi chyba najlepsze podsumowanie tego jak wyglądał w Turcji. Był liderem, co aktualnie patrząc na niego nie jest zbyt szokujące. Gdy przychodził, Fener dalej było liczącym się zespołem, była to jeszcze epoka przed kryzysem, gdy grali tam Robin van Persie czy Nani. Kjaer od razu wszedł do pierwszego zespołu i był jednym z lepszych obrońców jakich kojarzę z tym zespołem, był na tyle ważny że już w drugim sezonie był w kolejce do bycia kapitanem, kilka razy nosząc opaskę.

Pamiętne są mecze z LE, szczególnie mecz z United, gdzie powstało jego słynne zdjęcie ze Zlatanem i jeszcze ikoniczna była konfrontacja z Kayserisporem, gdzie strzelił gola i dostał czerwoną kartkę. Miał sporo drobnych kontuzji, ale mimo to grał naprawdę dużo, zwykle były to przerwy krótkie.’

Incydent Kjaera ze Zlatanem (fot. John Peters)

Ratowania kariery Kjaera ciąg dalszy. Po udanym epizodzie w Lille, nastąpił jego świetny czas w Turcji, w specyficznym klimacie dla piłkarzy. Jak widać, poziomem się obronił i trafił do La Liga, konkretnie do pewnego miasta z Andaluzji z całkiem fajnymi drużynami. On wybrał ekipę z Ramon Sanchez Pizjuan.

SEVILLA

fot. 90min

Kjaer w Sevilli – oczami Pawła Ożoga z Futbolowej Rebelii

Duńczyk przyszedł do Sevilli, żeby móc grać w Lidze Mistrzów i dopiął swego, lecz nigdy nie był pierwszoplanową postacią w Sevilli. Złożyło się na, to wiele czynników.

Po pierwsze liczba urazów zwłaszcza w pierwszym sezonie. Po drugie dlatego, że w ciągu dwóch sezonów gry Kjaera na Sanchez Pizjuan, Sevillę prowadziło czterech trenerów, zmieniała się koncepcja gry, a to koniec końców oznaczało rotacje. Swoją drogą nieźle zaprezentował się zwłaszcza w meczu 1/8 finału przeciwko Manchesterowi United. Sevilla dotarła do ćwierćfinału, Bayern okazał się przeszkodą nie do pokonania.

W drugim sezonie zdrowie Duńczyka się nieco poprawiło, ale kiedy pojawiał się na boisku, Sevilla nie przekonywała. Dziennikarze jednego z hiszpańskich dzienników upatrywali w nim kogoś w rodzaju przeciwieństwie talizmanu. Kiedy wychodził w pierwszym składzie, Sevilla odniosła dziewięć zwycięstw, cztery spotkania zremisowała i aż dziesięć przegrała. Teoria nieco naciągana, gdyż problem tkwił głębiej.

Opuścił Sevillę z dnia na dzień. Nie był zainteresowany podjęciem rywalizacji z nowymi w zespole – Jules’em Kounde i Diego Carlosem. Lopetegui, który objął Sevillę dwa miesiące przed odejściem Kjaera, chciał go zatrzymać, lecz on wybrał Atalantę.’

Kjaer miał pewne deja vu ze Stambułu – ciągle drobne problemy ze zdrowiem. W Milanie czasami też to się pojawiało, ale o tym później. Jak już jego kariera wróciła na bardzo dobre tory to nagle znów jakiś pech. Tak jak powiedział Paweł – był przeciwieństwem talizmana drużyny. Gdy przyszły kolejne kłopoty – konkurencja – poszukał innych wyzwań. Nadszedł po raz trzeci w karierze etap włoski.

ATALANTA BERGAMO

Fot. Franco Romano

Simon Kjaer w Atalancie został opisany przy pomocy Marcina Jeżyka z Club Amici dell’Atalanta. Z Marcinem powstała SpeziaLITA - wkrótce będzie ona dostępna na portalu Calcio Merito. O Duńczyku - ekskluzywnie fragment tylko w tym tekście.

Marcinie, powiedz mi – jak to możliwe, że piłkarz mający w CV 3 z 5 topowych lig, prawie 90 meczów w kadrze Danii, bardzo solidnej europejskiej kadrze, z prawie 30 meczami w Lidze Europy tak bardzo nie poradził sobie w Bergamo?*

Trudno znaleźć jedno wytłumaczenie. Nie wszyscy piłkarze równie chętnie pracują z Gasperinim. U Kjaera po prostu coś nie zagrało – możliwe, że personalnie. Jest też szansa, że nie podołał z ustawieniem taktycznym, może coś innego, ciężko powiedzieć.’

Kolejna przygoda, w której były problemy, tym razem duże. Nie poszło do końca w Hiszpanii, a tu nagle w klubie, który powinien być dla niego idealnym do powrotu do formy poszło mu fatalnie. Przygoda Kjaera w Bergamo jest bardzo nieudana, ale za razem tajemnicza. Raptem 6 spotkań i krótko potem powrót do Sevilli. W bardzo krótkim czasie połączył jednak dwa kluby z Lombardii i – co warto przytoczyć – w meczu Atalanty z Milanem zakończonym wynikiem 5:0 był on piłkarzem La Dei, ale pauzował z powodu kontuzji. Miesiąc później był już po drugiej stronie barykady.

*89 meczów w kadrze i 28 meczów w LE – liczby przed transferem do Bergamo

AC MILAN

fot. Transfermarkt

Jako, że jestem milanistą, żyję tym klubem na co dzień - pozwolę sobie na krótkie omówienie jego przygody w Milanie.

Kjaer przychodził do klubu jako piłkarz, który miał być tak zwaną zapchajdziurą. Nie lubię tego słowa, ale tak się już mówi na takich, którzy zagrają od święta i mają zapewnić stabilność z dołem tabeli. Nikt sobie za wiele po nim nie obiecywał - głównie ukazywały się co do niego obrazki z bezpośredniego starcia ze Zlatanem w LE w meczu Manchester United vs Fenerbahce, a nie jego urywki z gry, co mówiło wówczas wiele. Ja sam życzyłem mu powodzenia, nawet nie dlatego, żeby błyszczał naprzeciw wszystkim, którzy go wyśmiewają – po prostu w Milanie od początku nosi numer 24, który dla mnie jest bardzo ważnym, a przede wszystkim ulubionym.

To, co wydarzyło się później – przerosło wszelkie oczekiwania. Rok 2020 uważam za absolutny masterclass Duńczyka. Jestem w stanie nazwać go nawet najlepszym obrońcą tamtego roku kalendarzowego, bo był genialny. Miał drobne problemy, jak urazy czy nieporozumienie z Romagnolim w meczu z Juventusem po przerwie pandemicznej, ale był po prostu skałą, zaporą nie do przejścia. Kimś kto wsadzał głowę, tam gdzie inni normalnie używali nogi. Uosobienie męstwa, bohaterstwa, prawdziwego szefa linii obrony. Aktualnie jest wiele głosów ze strony kibiców, by to właśnie Duńczyk został nowym kapitanem Rossonerich – Szczerze? Byłbym przeszczęśliwy z takiego wyboru.

Obecnie Kjaer jest półfinalistą Euro 2020, naprawdę niewiele zabrakło, a by zagrał w finale, ale sami wiemy, że Danny Makkelie miał inne zdanie i widział faul na Sterlingu. Na tym turnieju zagrał bardzo dobrze. Kjaer ma to do siebie, że coraz częściej zdarzają mu się jakieś drobne urazy, tak też było na Euro, ale się odpowiednio wykurował i zagrał we wszystkich meczach. Do tego, pokazał niesamowitą mentalność i chłodną głowę, gdy jego kolega z drużyny, Christian Eriksen doznał zawału serca, a Kjaer bardzo sprawnie swoimi kolegami zasłonił leżącego na murawie pomocnika Interu, a później udał się do jego żony po drugiej stronie boiska i uspokajał ją. Warto tu wspomnieć, że w przeciwieństwie do kolegów – Kjaer patrzył w stronę Christiana, a nie był odwrócony do niego plecami. W tamtym meczu Simon zszedł po niecałych 20 minutach – możliwe, że zebrało mu się wtedy za dużo emocji.

KJAER A REPREZENTACJA DANII

Fot. Francois Nel

'Kjær raczej nigdy nie był najlepszym duńskim piłkarzem ze względu na Daniela Aggera, a potem Christiana Eriksena, ale od kilku lat jest piłkarzem bardzo ważnym. Debiut w kadrze zanotował w 2009 roku - już wtedy zaczął być powoływany regularnie i grać w pierwszym składzie. Już w tamtym czasie trudno było sobie wyobrazić kadrę bez niego, bo był po prostu jednym z najlepszych wyborów na środkową obronę, a gdy Daniel Agger skończył karierę był naturalnym wyborem na nowego kapitana.


Jeśli chodzi o moment w którym go by nie chcieli - podczas kwalifikacji do Euro 2012 krytykował go Stig Tofting, a podczas nieudanych kwalifikacji do mundialu 2014 na chwilę wypadł z pierwszej 11 ale tak naprawdę zawsze był w co najmniej szerokim składzie i szybko jakością na boisku udowadniał swoją wartość. O niepowoływaniu do kadry nigdy mowy nie było, bo to po prostu od lat czołowy duński obrońca.’ – powiedział Wiktor Morawski, ekspert od ligi duńskiej

Simon miał chwilę zwątpienia w oczach trenera, więc ten chwilowo go porzucił. Kjaer po raz kolejny pokazał jaką ma mocną psychikę. Być może to był klucz, dla którego nie poddał się po młodzieńczych niepowodzeniach w Midtjylland.

- - -

fot. Midtvest

Karierę Kjaera ciągle cechowało jedno – nigdy nie było całkowitej wiary w jego umiejętności. Albo była ona mała/niewystarczająca, albo żadna. W Danii nie widziano w nim nikogo specjalnego. W Sevilli wolą było, by postawić na innych. Jedynie w Wolfsburgu płacąc dwucyfrową kwotę zaufano mu w pełni od razu. Nawet w Milanie, gdzie miał być przydatny jako zmiennik, fani nie czuli pewności z nim na ławce, a skończyło się tym, że został ulubieńcem kibiców, ostatnio nawet dość często proponowanym na nowego kapitana klubu z via Aldo Rossi. Później jeszcze naprawdę Milan zaufał mu na 100 procent, oferując mu w lecie 2020 roku nową umowę.

Coś co także pojawiało się więcej niż raz to niechęć do przebywania w środowisku, gdzie sobie nie radził bądź miał problemy – było tak w Sevilli, a także w Bergamo, gdzie ustawienie z trójką z tyłu i praca z Gasperinim były dla niego katorgą. Jak wiadomo po ostatnich plotkach dotyczących akcji z Papu Gomezem, dobitnie pokazuje to fakt, że Gasperini potrafi zajść za skórę.

Podsumowując, długo nie mógł w karierze znaleźć radosnej przystani życia. Skoro udało mu się przebić z Danii to Palermo było takim chwilowym przystankiem, w drodze po coś lepszego. Urzędujący mistrz Niemiec okazał się miejscem pierwszych perturbacji, po których odzyskał swoją najlepszą formę dopiero w Lille. Później już kolejny klub jakim było Fenerbahce miało z niego pociechę i jego kariera znów trafiła na kręty odcinek – Sevillę i Atalantę. Teraz jednak Kjaer cieszy się życiem w Milanie, z którym (oby!) udało mu się pięknie zestarzeć.

P.S Ciekawe co będzie priorytetem dla Kjaera seniora - kibicowanie synowi czy jednak Liverpoolowi podczas bezpośrednich spotkań? ;)

Marcin Ziółkowski

Obywatel polski, mental włoski. Polak z urodzenia, Włoch z duszy. Miłośnik Zdenka Zemana, ale tego z czasów Foggii.

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.