To oni tam grali #8 Uwielbiany wszędzie, niekochany we Włoszech. Lukas Podolski w barwach Nerazzurrich.

lut 04, 2021

2 stycznia, 2015 roku. Gdy wylądował na lotnisku w Mediolanie, czekała na niego masa kibiców. Popularny „Poldi” nie spodziewał się, że zostanie tak przywitany w stolicy Lombardii. Kibice Interu wręcz oszaleli. Obrzucany szalikami Niemiec, nie mógł uświadomić sobie co tak naprawdę się dzieję. Był zszokowany.  Zdołał złapać tylko dwa szale w klubowych barwach, zakładając jeden na szyi, a drugi trzymając w rękach. Włoska przygoda zapowiadała się przepięknie.

Jak do tego doszło że trafił do Interu?

Podobno Roberto Mancini napierał na transfer od dłuższego czasu. I nie ma się co dziwić. Lukas Podolski wyglądał na zawodnika, który jest wręcz stworzony do Interu z sezonu 14/15. Silny jak tur, niczym Fredy Guarin czy Gary Medel, z atomowym uderzeniem, jak Xherdan Shaqiri lub Hernanes, a przede wszystkim Niemiec był niezwykle pracowity i elastyczny. Potrafił grywać jako „dziesiątka”, skrzydłowy lub nawet środkowy napastnik. I takiego gracza potrzebował wtedy Roberto Mancini. Inter pod wodzą obecnego trenera reprezentacji narodowej, postanowił grać mało popularnym, wąskim ustawieniem 4-3-1-2. W połowie sezonu Mancini uświadomił sobie, że nie jest najlepiej. Szukał zawodnika, który będzie mógł zagrać i w wąskim 4-3-1-2 oraz szerokim  4-2-3-1. I tak trafił na Lukasa Podolskiego.

Świeżo upieczony mistrz świata chciał odejść z Arsenalu. Co prawda, czas spędzony na The Emirates wspominał bardzo pozytywnie. W sezonie 13/14 to on kierował ofensywną grą „The Gunners”. 27 rozegranych spotkań, okraszonych 12 bramkami, do których dołożył 5 asyst, wygląda bardzo imponująco. Przychodzi pytanie, co zatrzymało tak fantastyczną formę Niemca? Odpowiedź jest prosta. To, co jest w sporcie najgorsze, czyli kontuzja. A dokładniej naderwanie mięśnia. Później było tylko trudniej. Brak regularnych występów w drużynie prowadzonej przez Arsene’a Wengera to jedno. Strach przed ewentualną kolejną kontuzją i możliwością braku powrotu do optymalnej formy, to drugie. Lukas musiał uciekać. Najlepiej do klubu o podobnej renomie, walczącym o europejskie puchary, a co najważniejsze do zespołu, w którym nie jest znany jako „szklanka”.

Niemieccy piłkarze zawsze świetnie radzili sobie w Serie A. Świetnie go znam. To wielki piłkarz. Nie zapominajmy, że to też aktualny mistrz świata. Poza tym może grać na wielu różnych pozycjach, co z pewnością pomoże lepiej funkcjonować mojej drużynie – tak komentował transfer ówczesny trener Roberto Mancini.

Dołączył do Interu na podstawie krótkoterminowego wypożyczenia. Kibice witali go jak mesjasza, który miał zbawić grającą „w kratkę” drużyne Nerazzurri.

Bardzo się cieszę, że dołączam do takiego zespołu. Rozmawiałem już z Mancinim, to świetny trener. Wiele spodziewam się po tym wyzwaniu. Bardzo dobrze znam włoską ligę. Z Interem chcemy zakwalifikować się do Ligi Mistrzów. Liczę też, że stać nas będzie na końcowy triumf w obecnej edycji Ligi Europejskiej – przyznawał 29-latek po transferze.

Podobno w pomocy dotyczącej transferu oraz zaczerpnięcia opinii o Włoszech pomagało mu dwóch byłych szkoleniowców, którzy prowadzili go w reprezentacji. Mowa o byłym graczu Interu - Jurgenie Klinsmannie oraz eks-zawodniku Romy - Rudim Vollerze. Co ciekawe, ten drugi miał bardzo duży wpływ na jego decyzje o wyborze kadry. Gdy młody Podolski ogłosił chęć gry w polskiej kadrze, Voller postanowił powołać go profilaktycznie do seniorskiej kadry i dać zadebiutować, co jak wiadomo uprawomocniło jego wybór reprezentacji.

Lukas Podolski i Jurgen Klinsmann

Oczywiście każdy zawodnik chce być witany, jak Podolski w Mediolanie. Tylko czy przypadkiem to nie zaszkodziło Niemcowi? Rzecz jasna zawsze miło, gdy po przylocie widzisz kilku kibiców, z którymi możesz zrobić sobie zdjęcie i usłyszeć parę miłych słów. Tutaj dział się istny szał. Niepotrzebnie. Nie zapominajmy, Podolski miał prawie 30 lat na karku, a nagłówki lokalnych gazet brzmiały następująco - „ Mistrz świata trafia do Interu”. Z całym szacunkiem do osiągnięć Lukasa Podolskiego, lecz Niemiec rozegrał na tym mundialu około 60 minut na 570 możliwych. Tak, podniósł puchar mistrzostw świata i otrzymał złoty medal, ale uważam, że w 2015 roku, gdy Podolski trafił do Interu, mówiąc kolokwialnie „było bliżej niż dalej” końca.

Gol "Poldiego" przeciwko Udinese

Ostatecznie rozegrał w Interze niepełne 18 spotkań, w których zdobył tylko jedną bramkę przez pół roku (z Udinese w wygranym meczu 2:1). Do tego dołożył tylko cztery asysty w całym sezonie. Brak zaufania ze strony trenera oraz trudności ze znalezieniem wspólnego języka z niepoukładaną szatnią wpłynęły na fatalne występy w czarno-niebieskich barwach. Nie udało się ani zakwalifikować do Ligi Mistrzów, ponieważ Inter skończył na 8. miejscu, ani wygrać Ligi Europy, gdyż odpadli w 1/8 z Wolfsburgiem. Tragiczny sezon Interu oraz samego Niemca, przyczynił się do kolejnej przeprowadzki. Tym razem na wschód. Kierunek? Turcja, Stambuł. A dokładniej lokalny Galatasaray. I tak właśnie nadszedł koniec przygody w Italii…

Wiktor Zawadka

Miłośnik calcio od zawsze na zawsze...

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.