Jak Walijczycy na EURO w piłkę grają? 3-5-2 Anyszka

3-5-2 Anyszka cze 18, 2021

Jesteśmy po dwóch seriach gier EURO 2020 w grupie A i coraz łatwiej jest wysuwać wnioski dotyczące gry znajdujących się w niej drużyn. Nikt nie odkryje na nowo Ameryki twierdząc, że Włosi to najpiękniej grająca drużyna na tym turnieju, czy że Turcja okazała się potężnym rozczarowaniem. Gdyby jednak zapytać o oczekiwania względem Walii i o jej styl gry, to odpowiedzi na te pytania mogłyby się rozmijać lub wykluczać. Jak jest w praktyce? Zanalizujmy grę zespołu Roberta Page'a.

Zarówno przeciwko Szwajcarom, jak i Turkom Page wystawił identyczną jedenastkę, co utwierdziło kibiców w przekonaniu, że ufa swoim zawodnikom i wie, co robi. Łączy te spotkania jeszcze jedna ważna kwestia - w obu Walijczycy zmieniali swoją mentalność i sposób gry w zależności od momentu meczu i postawy rywala. Potrafili zarówno ruszyć odważniej na przeciwnika, ale i dać mu ciut większą swobodę wyczekując na swojej połowie nisko ustawioną obroną. W meczu z Turcją jednak było więcej momentów gry do przodu, czego efektem było sporo sytuacji bramkowych w pierwszej połowie.

Szczególnie w tych ofensywnych wejściach Walijczyków mogła się podobać w meczu z Turcją współpraca Bale'a i Ramseya. W samej pierwszej połowie można było doliczyć się trzech zagrań prostopadłych zawodnika Tottenhamu do pomocnika Juventusu. Za każdym razem otwierały one drogę do bramki. To odróżniało grę Walii od tego, co oglądaliśmy przeciwko Szwajcarii. Tam Walia tak odważnie nie grała, bardziej starała się atakować skrzydłami w osobie Daniela Jamesa. Tutaj dostrzegli swoją szansę i to, że Turcja nie jest taka groźna, jak ją określano.

Należy tu jednak wrzucić kamyczek do pięknie przystrzyżonego ogródka Aarona Ramseya, ponieważ dopiero w trzeciej próbie po prostopadłym zagraniu od Bale'a udało się mu pokonać Cakira. Najpierw po świetnym minięciu zwodem strzelił przy bliższym słupku, jednak bramkarz Turcji dobrze się ustawił i odbił piłkę. Później w jakiś niewyjaśniony dla nas sposób przeniósł piłkę nad poprzeczką (pewnie myślał, że gra w futbol amerykański), a dopiero w końcówce pierwszej połowy umieścił piłkę po podobnym zagraniu Bale'a pod bramkarzem i między słupkami.

Zostając przy Ramseyu warto zwrócić uwagę na jego stopniowy wzrost odwagi w trakcie tego turnieju. W meczu ze Szwajcarią Ramsey z reguły starał się grać w jednej linii z pomocnikami, nie wychodził przed szereg, być może mając z tyłu głowy to, że nie był w stu procentach gotowy. Przeciwko Turcji można było już jednak dostrzec starego, dobrego Ramseya, który bardzo często wspomagał Kiefera Moore'a jako drugi napastnik. To też otwierało mu korytarze obrony tureckiej, ponieważ przez skupienie się na Moorze Ramsey miał więcej swobody. Znając jednak Włochów i ich inteligencję w obronie pomocnikowi Juventusu może być znacznie trudniej.

Ogółem Walia, jak już wspominałem wyżej była nastawiona bardziej na atak, niż w swoim meczu otwarcia. Nie oznacza to jednak, że nie bronili się. W spotkaniu z Turcją mieliśmy do czynienia z fazami, w których Walia mocno ryglowała środek pola, gdy Bale i James schodzili do środka tworząc bardzo wąską przestrzeń, z którą Turcy musieli sobie inaczej radzić. W pewnym momencie w środku potrafili ustawić się wręcz szóstką piłkarzy. Taki obrazek można było widzieć w pierwszym kwadransie zarówno w pierwszej połowie, jak i po przerwie. Z czasem, gdy zespół Page'a dostrzegał brak pomysłu Turków, rozszerzali formację i przyspieszali swoje ataki uwypuklając mankamenty podopiecznych Senola Gunesa.

Co może jeszcze cechować Walię pozytywnie? Na pewno to, że nie odpuszczają nawet na chwilę. Nie ma dla nich piłek straconych, potrafią wybijać je z okolic bramki nawet, gdy te nie lecą bezpośrednio do siatki, jak zrobił to w meczu z Turcją Morrell. Rzucił się szczupakiem na futbolówkę mimo, iż ta wyraźnie opuszczała światło bramki. Bardzo często agresywnie wślizgiem atakują rywala, potrafią popracować łokciem i odważnie iść na piłkę w walce w powietrzu, jak robił to ze Szwajcarią Moore. Tu Włosi mogą mieć nie lada problem, ponieważ Walia będzie mieć sporą motywację, by zająć drugie miejsce w grupie.

W ataku pozycyjnym Walii można dostrzec, że wyprowadzają piłkę w trójce Davies - Rodon - Mepham, lub Roberts - Rodon - Mepham. To, kto w tym rozegraniu uczestniczy zmieniało się z akcji na akcję, jednak punktem wspólnym było ostatecznie wyprowadzenie albo do Ramseya, albo do Bale'a, którzy potem uruchamiali kolegów z drużyny. Środkowych obrońców w rozegraniu wspomagają najczęściej Allen i Morrell, którzy zostają na swojej połowie ubezpieczać środkowych obrońców.

W defensywie z kolei mocno atakowali przeciwnika, czego możemy być świadkami również przeciwko Italii, ponieważ taki jest styl zespołu Page'a. Wślizgi, wysoki pressing i odpychanie rywali było nagminne wśród Walijczyków, aczkolwiek nie była to ordynarna gra cechująca się kopaniem rywali, lecz dojrzałe i spokojne zatrzymywanie rywali. Rotowali oni również ustawieniem i wysokością swojej obrony. Gdy była potrzeba, wychodzili nieco wyżej, szczególnie przy próbach wrzutek Turcji, by jak najwcześniej przecinać wysokie piłki oraz utrudniać walkę o piłkę Yilmazowi i kolegom z jego zespołu.

Czego należy zatem oczekiwać po meczu z Włochami? Po ekipie Manciniego mimo wszystko należy się spodziewać odrobinę mniejszej intensywności, co będzie zrozumiałe z racji natłoku meczów. To może być szansa dla Walii, ponieważ dzięki temu mogą mieć nieco więcej przestrzeni, aczkolwiek gdybym miał przewidywać wynik, to postawiłbym mimo wszystko na Italię, ponieważ jakość, jaką mają na ławce rezerwowych powinna wystarczyć na ambitny zespół Roberta Page'a. Kluczem dla ekipy Manciniego będzie ograniczenie współpracy Bale'a z Ramseyem, która świetnie wyglądała na tle Turcji.

źródła: TVP Sport, uefa.com
foto: footballcritic.com

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.