André Zambo Anguissa - Odkrycie, dzięki któremu Napoli zachwyca nas swoją grą

SSC Napoli paź 24, 2021

Transfer Kameruńczyka do stolicy Kampanii był ledwo zauważony.  Fani SSC Napoli nie mieli względem pomocnika wielkich oczekiwań, narzekali wręcz na bierną postawę Aurelio De Laurentiisa podczas letniego mercato. Życie lubi jednak zaskakiwać i dziś po kilku miesiącach nikt pod Wezuwiuszem nie wyobraża sobie zespołu bez Anguissy. Dziś sporo wskazuje na to, że piłkarz szukający idealnego miejsca dla siebie, w końcu je znalazł. Kim jest nieoczywisty bohater bieżącego sezonu, i dlaczego po jego przyjściu środek "Partenopeich" wygląda dużo lepiej? Odpowiadamy!

Lwie serce z Yaoundé

Historia André Zambo Anguissy przypomina losy wielu piłkarzy z Afryki, którzy dzięki pasji i bezgranicznemu poświęceniu wyrwali siebie i swoje rodziny z biedy. Kameruńczyk przyszedł na świat w 1995 roku w stolicy państwa, Yaoundé. Będąc dzieckiem od początku wyróżniał się na tle kolegów i przez najbliższe lata doskonalił swoje umiejętności wyłącznie na ulicy, gdzie warunki do gry nie były najlepsze, Zambo często używał mniejszych piłeczek do szlifowania techniki. Możliwość trenowania w bardziej profesjonalnych warunkach miał dopiero, kiedy skończył 16 lat i  dzięki wyróżniającej się postawie, na mającym dość dużą renomę wśród afrykańskich turniejowi młodzieżowemu G8 dostał się do klubu Fortuna. Podczas turnieju zaskarbił sobie sympatię zwycięzcy Ligi Mistrzów z 1993 roku Jeana Phillipe'a Duranda, który był pod wrażeniem umiejętności technicznych, warunków fizycznych i łatwości podawania piłek, którą miał w sobie młody Zambo Anguissa. Duran wygrał Ligę Mistrzów z Marsylią, więc mogło wydawać się, że zaraz pomocnik tam trafi. Olympique został jednak uprzedzony przez Stade Reims. Po przeprowadzce do Europy w wieku 19 lat Anguissa przyznał, że miał ogromne problemy z przyswojeniem taktyki, która w Afryce była na dużo niższym poziomie niż w Europie. Zambo twierdził, że gdy zaczął małymi krokami uczyć się różnych schematów, to przypominało mu to pierwsze kroki boiskowe i najważniejsza była cierpliwość. W późniejszym etapie piłkarz po odrzuceniu przez Reims zdołał wkupić się w łaski Marsylii, Zambo trafił tam dzięki Durandowi. Klub, który obecnie trenuje Jorge Sampaoli nakręcił film dokumentalny o Anguissie. Można dostrzec w nim trudy życia w Kamerunie, wielką pasję do futbolu, którą przejawiają dzieci, głęboką wiarę w Boga, dziękczynienie i przywiązanie do wartości rodzinnych. Wszystkie wymienione cechy i elementy definiują osobowość Zambo. W Yaoundé dzieci bardzo entuzjastycznie reagują na Anguissę, często krzyczą jego nazwisko, grają z nim w piłkę i chcą być jak on. Wartości, którymi kieruje się Zambo spowodowały, że w późniejszej fazie kariery piłkarskiej cechowała go pokora, która nie pozwala mu przekładać własnego interesu ponad drużynę.

Anguissa ma za sobą 29 występów w reprezentacji Kamerunu (foto: BeIN Sport)

Dostrzeżony przez Bielsę i szukający miejsca dla siebie

Gra Zambo Anguissy bardzo mocno spodobała się ówczesnemu trenerowi Marsylii, Marcelo Bielsie. Wówczas wybitny strateg z Argentyny powiedział o Kameruńczyku, że ma w sobie tyle jakości, aby grać w pierwszym zespole. Jedną z prawd Marcelo Bielsy jest teza, mówiąca że jeśli młody piłkarz ma potencjał, to jest w stanie zaszokować świat. Brzmi to podniośle, jednakże Anguissa mimo transferu do Marsylii nigdy nie zagrał meczu pod okiem szkoleniowca z Rosario. Bielsa podobnie, jak później w Lazio pokłócił się z szefostwem klubu o szczegóły kontraktowe i opuścił klub. Zambo trenował pod okiem znanego w świecie calcio Rudiego Garcii. W trzyletniej przygodzie na Stade Vélodrome Kameruńczyk miał wzloty i upadki. Pojawiały się głosy, że nie grał na wielkiej intensywności i ma problem nawet z zagraniami wymagającymi techniki, co w przeszłości i przyszłości stanowi jego zaletę. W 2018 roku francuski klub z pocałowaniem w rękę przyjął ofertę 25 mln euro od Fulham, które było wówczas beniaminkiem Premier League. Na drużynie grającej na Craven Cottage wrażenie mogły zrobić statystyki Anguissy w Ligue 1. Mimo niekorzystnych opinii wypadał on dobrze na tle ligi, jeśli chodzi o udane dryblingi, celne podania, a także przechwyty. Pierwszy sezon w Anglii był niezły w jego wykonaniu, stracił co prawda trzy miesiące przez kontuzję, ale kiedy grał, to jego persona budziła zainteresowanie. Po spadku Fulham gracz nie chciał grać w Championship, które nie do końca spełnia jego aspiracje. Na sezon 2019/2020 Zambo Anguissa udał się na wypożyczenie do Villarreal. Trener Javier Calleja chętnie na niego stawiał, a sam gracz udowodnił w La Lidze, że ma ogromny talent i mocno się rozwinął. Patrząc na jego profil boiskowy nie możemy oczekiwać od niego spektakularnej liczby goli i asyst, to gracz, który ma umożliwiać je innym piłkarzom. Jego umiejętności dryblerskie wypadły znakomicie w Hiszpanii, gdzie notując średnio 2,4 udanego dryblingu na mecz zajął trzecie miejsce w tej klasyfikacji, ustępując tylko Messiemu i Fekirowi. Warto odnotować, że skuteczność jego dryblingów wynosiła 82,5%, co było zdecydowanie najwyższym wynikiem w Primera Division. Świadczy to o tym, że umiejętności dryblerskie Anguissy są ujarzmione w strukturze zespołu i drybluje on po to, aby umożliwić swoim kolegom rozwinięcie skrzydeł. Przez kryzys finansowy spowodowany pandemią koronawirusa mimo zebrania pozytywnych opinii w Hiszpanii musiał wrócić do Fulham. Drugi sezon w Premier League był lepszy w jego wykonaniu od pierwszego. Udana statystyka dryblerska znalazła swoje potwierdzenie w najbardziej prestiżowej lidze świata. Tam Anguissa również był trzeci w klasyfikacji udanych dryblingów, miał ich 2,7 na mecz i ustępował tylko bazującym w dużej mierze na szybkości i dryblingu skrzydłowym, Adamie Traore i Allanowi Saint-Maximinowi. W takcie gry w La Lidze i Premier League warto również zauważyć jego wysoki współczynnik celnych podań. W La Lidze wynosił on 87,8%, w Premier League 84,2%. Patrząc na jego karierę w Anglii i Hiszpani można śmiało stwierdzić, że ten gracz nie boi się mieć piłki przy nodze i ma czym zaskakiwać rywala. Historia w Anglii zatoczyła koło, Fulham znów spadło, a Zambo latem chciał znaleźć sobie nowy klub.

Pojedynek pierwszego i trzeciego dryblera La Liga w sezonie 19/20 (Foto: The Japan Times)

"Obóz przygotowawczy? Na co komu to potrzebne?!" - Wejście smoka do Napoli

Po spadku Fulham naturalnym kierunkiem wydawało się pozostanie gracza w Premier League. Jednakże konkretne oferty się nie pojawiły, gracz wbrew własnym ambicjom pograł troszkę latem w Championship. Na szczęście dla niego letnie mercato skończyło się dla niego transferem. Dyrektor sportowy Napoli Cristiano Giuntoli wywęszył okazję i postanowił wypożyczyć pomocnika do SSC Napoli z prawem do wykupu. Zadebiutował 11 września 2021 roku w meczu przeciwko Juventusowi. Rzucenie na głęboką wodę absolutnie nie zrobiło mu krzywdy. Anguissa imponował przeglądem pola, umiejętnością czytania gry, intensywnością biegania, dryblingiem i umiejętnym wykorzystywaniem własnych warunków fizycznych. W starciu z zespołem "Bianconerich" był najbardziej wyróżniającą się postacią na boisku i tego dnia wziął pomocników Juventusu z Locatellim na czele do futbolowej szkoły. Kolejne mecze SSC Napoli pokazywały, że świetna dyspozycja w meczu ze "Starą Damą" nie była przypadkowa, a Anguissa pokazał, że regularność i powtarzalność trzeba dopisać do zestawu jego cech. Po ośmiu kolejkach Kameruńczyk jest rozpatrywany w roli największego i najbardziej nieoczywistego odkrycia bieżącego sezonu Serie A. Na odnotowanie zasługuje fakt, że nie potrzebował okresu przygotowawczego oraz minut, aby przyswoić filozofię gry Luciano Spallettiego. Spalletti jest trenerem, u którego piłkarze obdarzeni kreatywnością mają dość dużą swobodę na boisku, a takie coś odpowiada Zambo. Trener "Azzurrich" powiedział, że Anguissa ciągle robi notatki, analizuje zarówno swoje występy, jak i przeciwników, stara się także pytać co może zrobić lepiej. Zdaniem Spallettiego Anguissa ma jeszcze spory margines rozwoju i dużo graczowi dał fakt, że od początku w niego uwierzył. O mocy jego dryblingu przekonali się już w tym sezonie Bram Nuytinck i Sebastian Walukiewicz, którzy w pojedynku z Kameruńczykiem zostali kolokwialnie mówiąc wgnieceni w ziemię. W Serie A statystyki piłkarza urodzonego w Yaoundé wyglądają obiecująco. Średnio zalicza 2,2 dryblingi na mecz, co plasuje go na siódmej pozycji. W ilości dryblingów jest pierwszy wśród środkowych pomocników, gdyż przed nim są Leao, Brekalo, Malinowski, Zaniolo, Anderson i Boga. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę również skuteczność tych dryblingów (76,5%), to Kameruńczyk przegrywa rywalizację wyłącznie z Rusłanem Malinowskim. W stosunku do czasu spędzonego w Premier League i Serie A poprawił również swoją celność podań, która dziś wynosi 91,3%, co sprawia, że jest siódmym najdokładniej podającym pomocnikiem w lidze.

Dejan Kulusevski w pojedynkach z Anguissą wyglądał podobnie, jak na tym zdjęciu! (Foto: News dalla rete)

Na koniec postanowiłem porozmawiać na temat André Zambo Anguissy z Bartkiem Szulgą, dziennikarzem Polsatu Sport, a także wieloletnim fanem SSC Napoli.

Radek Laudański: Śledzisz poczynania SSC Napoli od wielu lat, pamiętasz piłkarzy, którzy po przyjściu pod Wezuwiusz zaskoczyli Ciebie tak pozytywnie, jak Zambo Anguissa?

Bartek Szulga:

Odkąd śledzę poczynania Napoli, prawdopodobnie nie było tak spektakularnego debiutu w barwach tego klubu, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich Anguissa trafił do Napoli. Oczywiście - zdarzały się udane i efektowne debiuty, jednak za każdym razem było to poprzedzone okresem przygotowawczym, meczami towarzyskimi i „przyzwyczajeniem się” do danego piłkarza. Anguissa natomiast ostatniego dnia okienka przeszedł testy medyczne, podpisał kontrakt i wyfrunął do Afryki na mecze reprezentacji. Zaraz po powrocie, ze względu na kontuzje w środku pola, z marszu wyszedł w podstawowym składzie na prestiżowe spotkanie z Juventusem i po pierwszych kontaktach z piłką okazało się, że jest to piłkarz, którego w Napoli od lat brakowało, a może nawet którego nie było w ostatnich kilkunastu latach.

Warunki fizyczne, technika, pewność siebie, podania, przerzuty – Anguissa ma wszystko to, co powinien mieć idealny środkowy pomocnik, a efekt „wow”, który pojawił się przy okazji meczu z Juventusem, trwa po dziś dzień. Choć Anguissa oczywiście nie zawsze gra bezbłędnie, w kolejnych spotkaniach potwierdził wielką klasę i umiejętności. Kibice Napoli nie wyobrażają sobie składu bez Kameruńczyka i już martwią się, jak będzie wyglądała gra ich ulubionej drużyny w momencie, gdy ten wyjedzie na Puchar Narodów Afryki.

RL: Wiemy, że Anguissa na boisku imponuje tym jak dużo i mądrze biega, drybluje, pracuje w destrukcji i podaje piłkę. Dlaczego to akurat on sprawił, że Fabian Ruiz wygląda na boisku lepiej, jeśli ma Anguissę obok siebie?

BS: Fabian Ruiz, ze względu na swoje warunki fizyczne i oczywiste ograniczenia, jest piłkarzem dość statycznym. Gdy w poprzednim sezonie tworzył duet z Tiemoue Bakayoko, który – podobnie jak Hiszpan – nie należy do sprinterów, często musiał angażować się równie mocno w zadania defensywne, co ofensywne, czyli te, w których czuje się lepiej. Z Anguissą, piłkarzem znacznie bardziej dynamicznym i żywiołowym, gra Hiszpana wygląda znacznie inaczej właśnie dlatego, że były zawodnik Villarrealu niejako pracuje na Ruiza. Dzięki temu wychowanek Betisu może skupić się na tym, co wychodzi mu lepiej, czyli grze do przodu. Efekty są widoczne gołym okiem – Ruiz na aktualnym etapie sezonu już ma na swoim koncie więcej asyst, niż miało to miejsce w poprzednim, a w Serie A, biorąc pod uwagę aktualne rozgrywki, strzelił dwa gole, podczas gdy w 33 spotkaniach sezonu 2020/2021 trafił do siatki trzykrotnie. Niewiele brakowało, a w obecnym sezonie już wyrównałby ten dorobek – piłka po kapitalnym strzale Hiszpana w spotkaniu z Udinese trafiła jednak w słupek.

Natomiast gdy Ruiz tworzył duet z Diego Demme, musiał pomagać Niemcowi, jeśli chodzi o szeroko pojęte kilogramy i centymetry. Demme to bowiem zawodnik waleczny i nastawiony bardziej na defensywę, ale jednocześnie filigranowy. Anguissa łączy więc wszelkie cechy, których brakuje zarówno Bakayoko, jak i Demme – jest szybszy od Francuza i wyższy od Niemca, dodatkowo nie pęka w pojedynkach i coraz chętniej podłącza się do akcji ofensywnych. Jak na klub pokroju Napoli – pomocnik idealny.


RL: Do których piłkarzy grających w przeszłości w Serie A (najlepiej w Napoli) mógłbyś porównać nowego pomocnika SSC Napoli.

BS: Prawdę mówiąc nie widzę piłkarza Napoli, który w ostatnich latach w jakikolwiek sposób przypominał Anguissę. Teoretycznie powinien być to Bakayoko, którego Kameruńczyk zastąpił, ale na boisku gra Napoli z Anguissą w składzie wygląda znacznie lepiej, niż miało to miejsce za Gennaro Gattuso, który regularnie stawiał na aktualnego zawodnika Milanu. Anguissa ma w sobie nieco z waleczności Valona Behramiego czy Waltera Gargano, a jego podania czasami mogą przypominać styl Gokhana Inlera. Nie ma jednak wśród byłych pomocników Napoli piłkarza, który przypominałby Anguissę w większym stopniu, niż szukając czegoś nieco na siłę.

RL: Anguissa profilem boiskowym nieco przypomina Kessiego. Czy Twoim zdaniem stać go, aby po sezonie mówiono o nim jak o Iworyjczyku, że stał się sercem zespołu i potencjalny końcowy sukces został osiągnięty w dużej mierze dzięki niemu?

Anguissa bez wątpienia posiada wszelkie predyspozycje ku temu, żeby stać się dla Napoli równie ważnym piłkarzem, co Franck Kessie dla Milanu. Niektórzy twierdzą, że już się to dzieje. Odkąd Anguissa wskoczył do składu, nie oddał miejsca w wyjściowej jedenastce i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Wpływ Anguissy na drużynę w dużej mierze poznamy wówczas, gdy go zabraknie, czyli na początku przyszłego roku. Przekonamy się wtedy, czy Demme i inni będą potrafili poukładać środek pola równie sprawnie, co Anguissa od początku aktualnie trwającego sezonu. Być może okaże się wówczas, że Anguissa jest niezbędny w układance Luciano Spallettiego i drużyna bez Kameruńczyka nie przypomina tej, która w mniej lub bardziej efektownym stylu wygrywa kolejne spotkania w rozgrywkach 2021/2022.






Radosław Laudański

Jestem pasjonatem włoskiego futbolu. Uwielbiam ciekawe osobowości, romantyczne historie i wielkich herosów. Nie jestem kibicem konkretnej drużyny, w Serie A kibicuje wszystkim.

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.