Federico Chiesa - ambitny lider, który pozwala Juventusowi marzyć

Juventus FC paź 13, 2021

Niedawno minęła rocznica przeprowadzki Federico Chiesy do Turynu. Fani "Starej Damy" widząc problemy zespołu mocno liczyli na tego piłkarza, ale chyba nikt się nie spodziewał, że Fede tak bardzo się rozwinie. Swoimi występami pokazuje, że mówienie o piłkarzu niedojrzałym i jednowymiarowym, zbyt często zajmuje się utarczkami z arbitrami są już zapomnianą przeszłością. Dziś skrzydłowy jest piłkarzem, który rozkochał w sobie całą Italię, a jego dynamiczny rozwój pozwala wierzyć, że szczyt jego możliwości jest umiejscowiony bardzo wysoko.

Federico Chiesa zawsze celebruje bramki w interesujący sposób (źródło: CBS Sports) 

Człowiek od zadań specjalnych

Istnieją piłkarze, którzy wspinają się na wyżyny własnych umiejętności wyłącznie na tle słabych rywali, bądź  wyłącznie w sytuacjach, kiedy drużyna ma korzystny rezultat. Federico Chiesa jest totalnym zaprzeczeniem takiej postawy. Skrzydłowy "Bianconerich" zarówno w meczach Juventusu, jak i reprezentacji narodowej niejednokrotnie pokazywał, że najlepiej czuje się na wielkiej scenie, kiedy samemu trzeba wziąć odpowiedzialność za wynik drużyny. Przykładem może być fakt, że 17 z 26 bramek i asyst z zeszłego sezonu Fede zapisał na swoim koncie w momentach, kiedy Juventus obejmował prowadzenie, albo były to bramki lub asysty dające wyrównanie. Najbardziej oczywistymi przykładami pokazującymi umiejętność radzenia sobie z sytuacją kryzysową przez Federico Chiesę widzieliśmy w meczu Juventusu z Porto, a także na Euro 2020 podczas spotkań z Austrią i Hiszpanią. Chiesa uwielbia błyszczeć w trudnych sytuacjach, a także z mocnymi rywalami ponieważ tylko takie momenty są w stanie zaspokoić jego piekielnie mocną ambicję. Potrafi zapewnić zespołowi także wsparcie mentalne, co możemy zauważyć w jego gestykulacji, jego ekspresja jest w stanie dać impuls drużynie, w której występuje. Tezę potwierdza także ostatni mecz w Lidze Narodów pomiędzy Italią, a Hiszpanią. Mający gigantyczne problemy z reprezentacją prowadzoną przez Luisa Enrique Włosi nie mieli pomysłu na rywala. Wówczas Federico Chiesa był jedynym graczem ofensywnym, który potrafił wykorzystać własną dynamikę i tworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Przyniosło to asystę, która na moment przywróciła Italię do życia. Podobnie było w meczu ligowym ze Spezią, która nie jest mocnym rywalem, ale jeśli weźmiemy pod uwagę kontekst, to dojdziemy do podobnych wniosków. Wówczas znajdujący się w totalnej zapaści w tabeli ligowej Juventus przegrywał  na stadionie w La Spezii. Poirytowany sytuacją boiskową Chiesa zdobył bramkę w typowym dla siebie stylu. Samodzielnie odzyskał piłkę, która praktycznie była na aucie. Dzięki własnej szybkości i wierze w odwrócenie rezultatu przechwycił piłkę i chwilę później skierował ją prosto do siatki. Ta akcja była prawdziwą definicją stylu gry Federico Chiesy. Patrząc na jego mentalność i tempo rozwoju śmiało możemy stwierdzić, że czeka go jeszcze spora liczba wielkich meczów, a fakt, że w przyszłości będzie nie jednokrotnie ratował swój zespół z opałów jest pewny tak samo jak śmierć i podatki.

Chiesa na boisku lubi pokazywać cechy przywódcze (źródło: News in 24 english) 

Najbardziej niebezpieczna broń Juventusu

W sezonie 20/21 Federico Chiesa łącznie we wszystkich rozgrywkach strzelił 15 bramek i zanotował 15 asyst. Wynik jak na debiutancki sezon w nowym klubie bardzo imponujący, który sprostał oczekiwaniom, a nawet je przerósł. Jeśli weźmiemy pod uwagę problemy Juventusu w trakcie trwania kadencji Andrei Pirlo, to uznanie wobec Federico będzie jeszcze większe. Śmiem twierdzić, że gdyby nie jego imponujące występy, to Juventus nie wywalczyłby miejsca w Lidze Mistrzów, a problemy klubu pogłębiłyby się jeszcze bardziej. W zeszłej edycji rozgrywek mimo liczb Cristiano Ronaldo widać było u fanów Juventusu duży niesmak wobec Portugalczyka. Federico Chiesa i Juan Cuadrado byli jedynymi piłkarzami, którzy w przekroju całego sezonu zapewnili fanom "Bianconerich" sporo radości, a Fede z racji na młody wiek wlał w serca fanów wiele nadziei na lepsze jutro.

Nowy-stary trener Juventusu Massimiliano Allegri jest zachwycony Fede i od razu dał do zrozumienia, że były gracz Fiorentiny będzie najważniejszym ogniwem w ataku "Starej Damy". Początki drugiej kadencji Allegriego w Turynie nie są łatwe, ale ostatnie mecze pozwalają na umiarkowany optymizm. W meczu przeciwko Chelsea zobaczyliśmy Juve, które znamy znakomicie. Znakomita organizacja w grze defensywnej, ambitna walka o każdą piłkę i zabójczo dynamiczna, wręcz wzorcowa faza przejścia z obrony do ataku. Bardzo szybko beneficjentem tego stylu gry stał się Federico Chiesa, który wykorzystał swoją wyjątkową błyskotliwość i zdobył zwycięską bramkę. Warto przy tym trafieniu wyróżnić klasę rywala, gdyż zwycięzca ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzów pod wodzą Thomasa Tuchela słynie z tego, że dusi rywala w zarodku i nie pozwala mu na zaprezentowanie umiejętności ofensywnych. Wprowadzanie Allegrismo do "Starej Damy" w kontekście rozwoju Federico Chiesy w moim odczuciu wprowadza nadzieję, ale i niepokój. Skrzydłowy pod wodzą Massimiliano Allegriego będzie miał dużo więcej możliwości pokazywania na boisku dużej ilości sprintów i dryblingów, które będą niezbędne w grze z kontrataku. Możliwe, że dzięki temu świat wkrótce uzna Chiesę za gracza, który w grze z kontrataku jest najbardziej niebezpieczny na świecie. Zagrożeniem dla rozwoju Chiesy pod wodzą Allegriego byłaby sytuacja, w której Juventus wróciłby w pełni do pokazywania cynicznej twarzy i wygrywania po 1:0. Taka sytuacja może doprowadzić do tego, że Chiesa będzie strzelał bramki na największych scenach na świecie (play-offy Ligi Mistrzów), ale liczba bramek zdobywanych przez Juventus sprawi, że liczby Federico Chiesy nie będą tak mocno pokaźne, jak u najlepszych piłkarzy na świecie.

Ostatnim aspektem, za który trzeba pochwalić Federico Chiesę jest rozwój jeśli chodzi o dojrzałość na boisku. W czasach gry we Fiorentinie był on mocno krytykowany za zbyt częste dyskusje z arbitrami, rywalami, wymuszanie rzutów karnych lub zbyt mocno egoistyczne decyzje na boisku. Ładnych parę lat temu, kiedy został wyrzucony z boiska w meczu z Karabachem Agdam dostał reprymendę. Udzielił mu jej aktualny selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa, który powiedział, że Federico nie może grać na boisku wyłącznie sercem i musi też używać chłodnej głowy. Po latach możemy stwierdzić, że Fede wziął sobie do serca słowa Portugalczyka, o którym mówi, że 70% rozwoju własnej kariery zawdzięcza jemu. Dziś widzimy piłkarza, który mocno ograniczył zachowania, które często spotykają się z dezaprobatą kibiców. Chiesa zawsze był piłkarzem, który swoją grą po prostu wyrażał emocje. O tym, że w Juventusie gra dużo bardziej zespołowo świadczą liczby. W sezonie 19/20 obniżył liczbę strzałów zza pola karnego o ponad 50% w stosunku do występów we Fiorentinie. Dostrzeganie kolegów na boisku pozwoliło mu w sposób znaczący rozwinąć także umiejętność podawania i dośrodkowania piłki. W ubiegłorocznych rozgrywkach zaliczył 50 kluczowych podań i był trzecim najlepiej dośrodkowującym piłkę graczem Serie A. Pozostaje się tylko cieszyć z faktu, że sportową złość przekłada wyłącznie na doskonalenie samego siebie i altruizm jest dla niego ważniejszy od egoizmu.

Fede w ostatnim roku zdążył już kilkukrotnie poznać smak trofeum (źródło: Old Juve) 

Na koniec pozwoliłem sobie jeszcze na krótką pogawędkę z Arkiem Maczugą z redakcji Amici Sportivi, który prywatnie jest kibicem Juventusu.

Radek Laudański: Czy Federico Chiesa to w Twojej opinii najlepszy transfer za kadencji Paraticiego?

Arek Maczuga: Moim zdaniem tak. Ten transfer spełnia w zasadzie wszelkie kryteria, żeby nazwać go genialnym ruchem. Po pierwsze sprawdza się sportowo. Chiesa jest pierwszoplanową postacią drużyny. Za tak decydujących graczy w dzisiejszych czasach przeważnie płaci się dużo wyższe kwoty niż ta, za którą Włoch trafił do Turynu. Po drugie sama formuła tej transakcji była wyjątkowo korzystna dla Juventusu, ponieważ gdyby Chiesa nie wypalił, "Bianconeri" nie musieliby go kupować.

RL: Który moment z udziałem Fede w koszulce "Bianconerich" najbardziej utkwił Tobie w pamięci?

AM: Tak naprawdę takich pamiętnych momentów było sporo, choć wydaje mi się, że najbardziej w głowie zostanie mi dwójkowa akcja z Paulo Dybalą w meczu wyjazdowym z Milanem. Dlatego, że idealnie definiuje ona Federico Chiesę. Włoch będąc z w bocznym sektorze zagrał piłkę do Argentyńczyka ustawionego na 20 metrze przed bramką i w sytuacji gdy 90 procent skrzydłowych nie poszło by dalej za akcją, Chiesa się nie zatrzymał. Dał opcję Dybali, który obsłużył go fenomenalnym podaniem piętą, dzięki czemu znalazł się sam na sam z bramkarzem i strzelił gola. Zawziętość Chiesy i kunszt Dybali dały tutaj Juventusowi gola.

RL: Federico Chiesa niejednokrotnie ratował Juventus z opresji. Lubi grać pod wielką presją i daje kibicom wiele emocji. Czy Twoim zdaniem jest to gracz, który ma jeszcze spory margines rozwoju?

AM: To piłkarz, który stale się rozwija. Także przez swoją boiskową inteligencję. Wie w jaki sposób się poruszać i gdzie biegać, żeby dawało to wymierne korzyści drużynie. W porównaniu do tego co prezentował w Fiorentinie stał się bardziej konkretnym graczem. To ważne, bo są skrzydłowi piłkarsko znakomici, ale mają problem - nie robią liczb. Z kolei Chiesa punktuje bardzo często, ale moim zdaniem te snajperskie umiejętności to coś, co ten gracz może doszlifować do jeszcze wyższego poziomu i zdobywać powyżej 20 bramek w sezonie stając się dla Juventusu kimś takim jak Salah dla Liverpoolu.

RL: Czy Chiesę stać na to aby być wymienianym w gronie najlepszych piłkarzy świata?

AM: Tak, jest to możliwe jeśli dalej będzie tak pracował i wywinduje swoją statystykę goli/asyst oraz zacznie odnosić sukcesy z Juventusem. Pewnie pod względem talentu czysto piłkarskiego i techniki nie będzie on nigdy zawodnikiem z wąskiego światowego topu, ale dzięki swojej zawziętości i dynamice będzie często decydujący na boisku w meczach nawet o najwyższą stawkę. To wszystko sprawi, że będzie można spokojnie zaklasyfikować Chiesę do najlepszych piłkarzy globu.

Radosław Laudański

Jestem pasjonatem włoskiego futbolu. Uwielbiam ciekawe osobowości, romantyczne historie i wielkich herosów. Nie jestem kibicem konkretnej drużyny, w Serie A kibicuje wszystkim.

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.