Południowego temperamentu nie wyzbędziesz się nigdy - historia konfliktów Antonio Conte

Antonio Conte lut 19, 2021

Niedawno podczas meczu rewanżowego w Coppa Italia pomiędzy Interem, a Juventusem widzieliśmy duże napięcie pomiędzy Antonio Conte i prezydentem "Bianconerich" Andreą Agnellim. Konfliktów z udziałem trenera urodzonego w Lecce było tak wiele, że nie sposób zliczyć wszystkie i wybrać najostrzejszy z nich. Jego porywczość i chęć udowodnienia słuszności własnego zdania były widoczne od najmłodszych lat. W przeszłości za swoje zachowanie płacił groźbami i przepychankami, które wymierzali w niego ultrasi. Grupy kibicowskie nie zwracały uwagi nawet na to, że spędza czas ze swoją żoną i małym dzieckiem. Później jego trudna do współpracy osobowość kosztowała go utratę pracy w Premier League. Na świecie pewne są tylko trzy rzeczy - śmierć, podatki i konflikty z udziałem Antonio Conte! Poznajmy bliżej osobę, która przez swoje zachowanie w Italii stała się memem.

Osobowość Antonio Conte

Kiedy obecny trener Interu Mediolan zaczynał stawiać swoje pierwsze piłkarskie kroki, człowiekiem odpowiedzialnym za jego rozwój był Cosimino Conte, ojciec Antonio. Cosimino był prezesem klubu Juventina Lecce i od najmłodszych lat wymagał od swojego syna dużo więcej, niż inni ojcowie od swoich synów. Metody wychowawcze stosowane w domu państwa Conte, czy w miejscowym klubie dziś zapewne spowodowałyby oburzenie. Cosimino Conte był uosobieniem terroru w najczystszej postaci. Kiedy któryś z kolegów Antonio narozrabiał, to burę od ojca i tak pierwszy otrzymywał jego syn, który miał brać odpowiedzialność również za zachowanie kolegów. Wartości wpojone przez ojca, konieczność radzenia sobie z problemami samemu na ulicy, stawianie czoła przeszkodom (często ludzkim) wygenerowały w Antonio Conte osobowość niezwykle porywczą, nielubiącą odmiennego zdania.

Charakter Conte dawał o sobie znać już w liceum, kiedy po licznych wybrykach przyznał, że taki ma charakter i ktoś musi to po prostu zaakceptować. W trakcie kariery piłkarskiej jego porywczy temperament dał o sobie znać w meczu Juventusu z Parmą, kiedy słysząc liczne wyzwiska pod swoim adresem uderzył Massimo Agostiniego w twarz. Conte jako piłkarz był uosobieniem waleczności i agresji. Zdarzały się sytuacje, w których musiał później pracować ze swoimi wrogami z przeszłości. Taka sytuacja miała miejsce podczas meczów Juventusu przeciwko Napoli, kiedy obrażał się nawzajem z Ciro Ferrarą. Obaj byli symbolami odwiecznej rywalizacji turyńsko-neapolitańskiej, później spotkali się nawzajem w Juventusie. Być może ta sytuacja nauczyła Antonio Conte, że w futbolu, a zwłaszcza w trenerce, nie ma miejsca na sentymenty i antypatie. Poprzez karierę piłkarską, a zwłaszcza przez lata spędzone w Juventusie Conte nauczył się bezwarunkowego zaangażowania w wykonywane obowiązki, wymagał tego od siebie, ale także od kolegów.

Później przełożył to na ławkę trenerską, gdzie słynął z morderczych wymagań od swoich podopiecznych. Trafnie skomentował to Giorgio Chiellini, który powiedział że po treningach z Conte nie był zmęczony, tylko umierał. Trener urodzony w Lecce jest również osobą, która lubi narzekać na innych ludzi, bądź inne czynniki, które jego zdaniem mają wpływ na jego niepowodzenia. Tego typu postawa była widoczna podczas jego gry w Juventusie, kiedy narzekał publicznie na swoją pozycję na boisku. Spowodowało to oburzenie i zdecydowaną reprymendę ze strony Marcello Lippiego, a także dyrektora generalnego klubu Luciano Moggiego. W przyszłości tego typu zachowania z udziałem Conte się powtarzały i najczęściej miały one miejsce, kiedy Antonio nie otrzymywał od właścicieli klubu wymarzonych piłkarzy na rynku transferowym. Narzekający Antonio jest również często widoczny w przegranych  meczach, kiedy sędzia popełnił jakąś pomyłkę, nawet tą najmniejszą.

Antonio Conte w barwach Juventusu (Źródło:Calciopedia)

Lecce - Pierwsza miłość, która skończyła się niebezpieczeństwem
 

Antonio Conte pierwsze kroki w seniorskiej piłce stawiał w rodzinnym Lecce. Klub z południa pomógł piłkarzowi wypłynąć na szerokie wody. Pobyt w drużynie "Giallorossich" wydawał się słodki i to dosłownie, gdyż w pewnym momencie aktualnego trenera Interu trenował przez rok Zbigniew Boniek, który przynosił Antonio słodycze i rumianek. Być może prezes PZPN-u wiedział, że temperamentny Conte potrzebuje nieco przyjemności i substancji, która działa dobrze na uspokojenie. Antonio rodzimy klub opuścił w 1991 roku, zadzwonił do niego legendarny Giampiero Boniperti, co sprawiło, że charakterny pomocnik przyodział na siebie biało-czarny trykot. Transfer nie wywołał wściekłości ultrasów Lecce, którzy zdawali sobie sprawę z tego, że dla zdolnego gracza oferta Juventusu stanowi propozycję nie do odrzucenia. Przyjazne, a później neutralne nastawienie ultrasów Lecce w stosunku do Conte skończyło się podczas meczu Lecce z Juventusem w sezonie 1997/1998. Wówczas Antonio szalał z radości po golu strzelonemu przeciwko swojemu byłemu klubowi. Fanów "Giallorossich" nie przekonały tłumaczenia, że cieszy się tak samo z goli przeciwko każdemu innemu rywalowi.

Negatywne nastawienie wobec aktualnego trenera Interu było widoczne, kiedy Juventus nie chciał przedłużyć kontraktu z Conte, a do będącego już w podeszłym wieku piłkarza przyszła oferta przyjścia do Lecce. Antonio chciał skończyć swoją karierę piłkarską w klubie z południa. Kiedy wszystko było już dogadane, ultrasi Lecce zebrali się licznie pod siedzibą klubu i w wulgarny, a także agresywny sposób wyrazili sprzeciw wobec przyjścia do klubu ich znienawidzonego wychowanka. W tamtym momencie Conte wyzbył się jakiegokolwiek sentymentu do klubu, który w piłce nożnej pomógł mu wypłynąć na szerokie wody. Conte po proteście kibiców zakończył swoją karierę piłkarską i zdecydował się na kurs trenerski w Coverciano. Po pobytach w Arezzo i Sienie postanowił jeszcze bardziej rozwścieczyć fanów Lecce i przejść do ich największego wroga, Bari. Dla wielu taki ruch z moralnego punktu widzenia jest czymś niegodnym, Conte preferuje jednak profesjonalne podejście co do wyboru miejsca pracy. Sam Antonio komentuje swoje podejście co do przywiązania do klubowych barw w sposób następujący:

„Kiedy zaczynam trenować jakąś drużynę, staję się nie tylko jej przewodnikiem, ale i zagorzałym kibicem, nawet jeśli miałoby to oznaczać sprzeniewierzenie się własnej przeszłości”.

Conte jako trener Bari pokonał na boisku ich odwiecznego rywala, Lecce, co doprowadziło do radykalizacji nastrojów wobec Conte. Jakiś czas po tym meczu Antonio i jego rodzina osobiście zetknęli się z agresją ze strony ultrasów Lecce. Na plaży trener Bari odpoczywał wraz z rodziną i nagle podeszła do nich dość liczna grupa najbardziej zagorzałych fanów "Giallorossich". W obecności żony i kilkuletniej córki otrzymał groźby mówiące, że za chwilę zostanie rozerwany na strzępy, a w oczach dwóch najbliższych sercu Antonio Conte kobiet widoczne było przerażenie. Na szczęście trenerowi i jego najbliższej rodzinie nic się nie stało, ale do rozdzielenia wściekłych tifosich potrzebna była interwencja carabinierich. Antonio w Lecce jest spalony bardziej niż dom stojący w pobliżu płonącego wulkanu. To przeciwko temu klubowi przyszło mu zadebiutować w Serie A w roli trenera Interu, mecz skończył się efektownym zwycięstwem 4:0, a Antonio Candreva popisał się przepięknym trafieniem po atomowym uderzeniu z dalekiego dystansu.

Młody Antonio Conte w barwach rodzimego Lecce (Źródło: La Gazzetta del Mezzogiorno)

Atalanta Bergamo - Kolejna wojna z ultrasami, tym razem skończona moralnym zwycięstwem

Antonio Conte trafił do klubu z Bergamo we wrześniu 2009 roku. Wówczas w "La Dei" były widoczne pierwsze oznaki rozwoju, zespół odnotował ciekawe dwa sezony z Luigim Delnerim na ławce trenerskiej. "La Dea" coraz mocniej inwestowała w sektor młodzieżowy. W klubie prezydentem nie był jeszcze Antonio Percassi. Dla Conte praca w Atalancie miała być dużym krokiem w przód, wreszcie dostał do trenowania zespół w Serie A. Rozpoczął obiecująco, gdyż w pięciu meczach drużynie udało się zdobyć dziewięć punktów. Wszystko posypało się niczym domek z klocków Lego podczas meczu przeciwko Livorno. Wówczas Conte, chcąc odrobić straty w meczu, wpuścił na boisko drugiego napastnika, zdejmując z murawy Cristiano Doniego, wieloletniego kapitana "Neroblu. Doni był piłkarzem porywczym, charyzmatycznym, który przez swoją boiskową postawę i licznie strzelane bramki był kimś nietykalnym. Po zmianie kapitan Atalanty się wściekł na szkoleniowca do tego stopnia, że chciał go pobić w szatni po meczu. Piłkarze musieli trzymać go, aby nie zaatakował Conte, a ten jeszcze ich odpychał, chcąc dostać się do wrogiego szkoleniowca.

Później sytuacja się uspokoiła, ale Antonio miał wrażenie, że w drużynie coś pękło i Doni chce rządzić nie tylko szatnią, ale i kibicami. Po fatalnym meczu z Livorno Atalanta zaliczyła wyraźny regres, co potwierdziło wpływ konfliktu kapitana z trenerem na zespół. Conte dowiedział się od kierującego klubem Alessandro Ruggeriego, że Doni w Bergamo jest nietykalny i nie można wyrzucić go z klubu, bo to spowoduje bunt całego miasta. No cóż, Antonio Conte chwile pracując w Bergamo nie miał takiego autorytetu jak Gian Piero Gasperini, kiedy 11 lat po tym wydarzeniu postanowił usunąć z drużyny innego wieloletniego bohatera kibiców Atalanty. Różnica pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami była taka, że Gasperini w przeciwieństwie do Conte posiadał ogromny autorytet mieszkańców lombardzkiego miasta. Po porażkach ultrasi chcieli spotkać się z Antonio Conte, a ten zgodził się na ich propozycje. Część osób starało się dyskutować merytorycznie z trenerem na temat bieżących wydarzeń w klubie, pewna grupa tifosich zachowywała się w sposób radykalnie bezczelny i obrażała za pomocą wulgaryzmów trenera, a także jego najbliższą rodzinę. Conte nie zważywszy na obecność kamer, rzucił się na kibiców, za co później było mu wstyd.

Przez utratę kontroli nad szatnią i problemy z agresywnymi kibicami Conte zdecydował się na porzucenie pracy w Atalancie. Po odejściu Antonio "La Dea" spadła do Serie B. W 2012 roku, kiedy Conte pracował w Juventusie fani Atalanty dostrzegli, że to Cristiano Doni nadużywał swojej władzy i zaufania tłumu i to w dużej mierze dzięki niemu klub spadł z Serie A. Ultrasi powiedzieli wówczas w mediach, że Conte miał rację. Pobyt w Atalancie okazał się więc dla Conte lekcją życia i umacniającym ciosem. Odniósł w Atalancie moralne zwycięstwo. Być może sytuacja z Donim umocniła jego twardy charakter i sprawiła, że w przyszłości piłkarze nie stosujący się do jego zaleceń nie mają czego szukać w drużynach, które trenuje.

Cristiano Doni i Antonio Conte w barwach Atalanty Bergamo (Źródło: Tutto Atalanta)

Juventus - Spięcia występujące w erze triumfów

Obserwując trenerską karierę Antonio Conte można stwierdzić, że czas spędzony w Juventusie był najlepszym w jego karierze. Wówczas wygrywał największą liczbę trofeów, pracował w swoim ukochanym klubie. Trenowanie Juventusu było jego marzeniem, a kibice skoczyliby za nim w ogień. Ostatnie zdanie idealnie pasuje do końcówki jego pracy w Juventusie, kiedy fani "Bianconerich" byli wściekli na zarząd, który nie potrafił zatrzymać Conte w klubie. Antonio dla fanów Juventusu był uosobieniem zwycięstwa przez bycie wieloletnim kapitanem Juve, podniesienie klubu z kryzysu jako trener i trzykrotnie zdobyte mistrzostwo Italii. Czytając to można stwierdzić, że czas spędzony w Juventusie Conte może uznać za pobyt w raju. Tak jednak nie było. Gwałtowna osobowość, cięty język i chęć podporządkowywania sobie pracowników dała o sobie znać również podczas pracy w Turynie. Jedną ze spornych sytuacji był konflikt pomiędzy Antonio Conte, a oficerem prasowym Juventusu, Claudio Albanese. Wówczas trener "Bianconerich" zagroził Agnellemu, że jeśli go nie zwolni, to poda się do dymisji. Pracując w drużynie "Bianconerich", trener urodzony w Lecce nie szczędził rzucania ciętych ripost w stronę osób z zwenątrz, które nie były mu przychylne.

Kiedy ówczesny prezes Catanii Pietro Lo Monaco, wraz z trenerem AS Romy Claudio Ranierim zwracali uwagę podczas konferencji prasowych na jego nieeleganckie i niestylowe zachowanie, ten natychmiast odpowiedział, że żaden trener nie będzie go uczył stylu czy elegancji. Trener Juventusu podczas pracy w zespole "Bianconerich" często kłócił się z ówczesnym napastnikiem Interu, Antonio Cassano, co akurat dziwić nikogo nie może. Antonio Conte, podobnie jak Jose Mourinho, często jako swoje ofiary brał sobie dziennikarzy. Kiedy jeden z nich na konferencji prasowej zadał trenerowi niewygodne pytanie, ten wręcz krzyknął:

- “Tu powinni przychodzić dziennikarze, a nie kibice. On zachowuje się jak kibic, a ja nie będę z nim rozmawiał. Przyszedłem tu odpowiadać na poważne pytania, a on pyta mnie o karnego, czy był oczywisty, czy mniej oczywisty…".

Podczas bieżącego sezonu byliśmy świadkami sprzeczki pomiędzy Antonio Conte, a Fabio Capello. Sytuacja miała miejsce po odpadnięciu Interu z Ligi Mistrzów po bezbramkowym remisie przeciwko Szachtarowi Donieck. Wówczas wyraźnie sfrustrowany Antonio Conte w w niezbyt przyjazny sposób odpowiadał na pytania Fabio Capello, który jest ekspertem telewizji "Sky". Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że obaj panowie nie darzą się sympatią już od dłuższego czasu. Już podczas końcówki kariery piłkarskiej Conte to Capello nie chciał, żeby Antonio przedłużył kontrakt i został w Juventusie. Bardziej doświadczony trener po zakończeniu kariery przez Conte, również nie dopuszczał opcji, aby Conte był jego asystentem w drużynie "Bianconerich". Kolejny konflikt pomiędzy Conte, a Capello wybuchnął podczas pracy trenerskiej Antonio w Juve. Obaj panowie na łamach mediów lubili sobie wbijać różne szpilki, Capello twierdził, że podczas sukcesów Conte na ławce trenerskiej poziom Serie A się obniżył. Młodszy z trenerów odpowiadał na te zarzuty stwierdzeniem, że Fabio Capello w Juventusie wygrał jedynie dwa odebrane scudetto i teraz wtyka nos w nieswoje sprawy. Sporo media pisały na temat odejścia Antonio Conte z Juventusu i wskazywały na to, że doprowadziły do tego konflikty, w rzeczywistości jedynym poważnym był ten z Albanese. Conte wściekł się, kiedy nie otrzymał do klubu transferu Cuadrado i nie był pewny zostania w drużynie Paula Pogby i Arturo Vidala.

Giorgio Chiellini w swojej autobiografii twierdzi, że sprawy w 2014 roku mogły potoczyć się inaczej. Zdaniem kapitana Juventusu, Conte działał impulsywnie i nie miał wtedy kto go wesprzeć, gdyż senatorowie (Chiellini, Buffon, Barzagli, Pirlo, Marchisio) przebywali wówczas na wakacjach po mundialu w Brazylii. Chiellini nazywa Conte ognistą osobowością i żałuje, że jego owocna praca w Juventusie miała taki koniec. Kapitan Juventusu wskazał, że bardziej odpowiednią porą na odejście byłby maj 2014 roku po trzecim z rzędu zdobytym scudetto. Pobyt w Juventusie pokazał, że Antonio Conte swojego temperamentu nie oszuka, a konflikty z jego udziałem i jego narzekanie będzie widoczne nawet kiedy klub odnosi spektakularne sukcesy.

Antonio Conte i Fabio Capello nie wyglądają na szczęśliwych z powodu przebywania blisko siebie! (Źródło: Sportslens.com)

Chelsea FC - Konfliktowe apogeum  

Po skończeniu pracy z reprezentacją Włoch Conte wyruszył na podbój Anglii. W "Królestwie Albionu" jego kariera trenerska rozpoczęła się w sposób wymarzony. Jego taktyka świetnie wkomponowała się w piłkarzy Chelsea, Conte wygrał Premier League już w pierwszym sezonie swojej pracy na Stamford Bridge. Powtórzył więc sukces odniesiony w Juventusie. Po pierwszym sezonie zaczęły pojawiać się kłopoty. Conte odsunął od składu Diego Costę, co zdenerwowało prawą rękę Romana Abramowicza, Marinę Granovskaię. Powodem jej niezadowolenia była kwota wyłożona przez Chelsea na byłego napastnika Atletico Madryt (38 mln euro). W zimowe okno transferowe niesforny gracz opuścił klub, ale problemy w szatni "The Blues" narastały. W obronie Diego Costy stanął David Luiz, który również został posadzony na ławkę rezerwowych. Conte ukarał także Antonio Rudigera, który w jednym z wywiadów zdecydował się na krytykę jednowymiarowej taktyki preferowanej przez włoskiego trenera. Do grona piłkarzy skonfliktowanych z Conte szybko dołączył Eden Hazard.

Najważniejsza postać w drużynie Chelsea była umieszczona przez Conte na pozycji fałszywego napastnika, co wyraźnie nie pasowało Belgowi. Występując na nowej pozycji Hazard nie dawał drużynie tyle potencjału co na skrzydle, ale zdaniem Conte kluczowa była jego praca zespołowa na nowej pozycji. Z meczu na mecz można było widzieć zniechęcenie na twarzy Hazarda i słabnącą formę całego zespołu. Podsumowaniem relacji pomiędzy piłkarzami Chelsea, a Antonio Conte było zachowanie Williana, który po zdobytym przez "The Blues" FA Cup zamazał za pomocą pucharowych emotikonek wizerunek Antonio Conte. Problemy Conte z Chelsea rozpoczęły się, kiedy nie otrzymał pożądanych przez siebie piłkarzy, byli nimi Romelu Lukaku, Virgil Van Dijk, Alex Sandro i Alexis Sanchez. Brak tych piłkarzy wygenerował frustrację szkoleniowca, a ta przełożyła się na konflikty z zawodnikami występującymi wówczas w Chelsea. Prawdy o konflikcie z Diego Costą nie dowiedzieliśmy się nigdy - istnieją spekulacje, że gracz bardzo chciał wrócić do Atletico Madryt. Sam Costa po latach mówi, że szanuje Antonio Conte i nie ma do niego wielkiego żalu. Spytany o to czy byłby dobrym trenerem Realu Madryt powiedział, że jest zbyt podejrzliwą osobowością i nie ukończyłby sezonu na Santiago Bernabeu.

Zdaniem Costy Conte musi zmienić ludzką stronę zarządzania drużyną. No cóż, w tym sezonie podczas pracy w Interze również widzieliśmy wielokrotnie aspekt, na który zwracał uwagę Rudiger, czyli oporna taktyka. Sytuacja z Eriksenem dobrze wpasowywała się w komentarz Diego Costy o ludzkim zarządzaniu zespołem. Pamiętamy, jak Duńczyk był zagubiony w zespole, a Conte swoimi wypowiedziami go dobijał i ośmieszał wpuszczaniem na boisku w samej końcówce meczu. Dziś jednak retoryka trenera co do Eriksena się zmieniła, a były pomocnik Tottenhamu zaczyna łapać ze swoim szkoleniowcem wspólny język.

Antonio Conte z Edenem Hazardem (Źródło: Evening Standard)

Dwa podobne charaktery często żyją w niezgodzie - Trashtalking z Jose Mourinho

Niekulturalne rozmowy z dziennikarzami, zorganizowanie taktyczne, konflikty w szatni, pracoholizm, chęć udowodnienia słuszności własnego zdania, pewność siebie. Wszystkie wymienione cechy łączą Jose Mourinho i Antonio Conte. Osoby o takim temperamencie albo się kochają, albo są największymi wrogami. W brutalnym świecie wielkiego biznesu, jakim jest piłka nożna, nie ma miejsca na czułość, a już na pewno nie pomiędzy charakternymi menadżerami Chelsea FC i Manchesteru United. Pierwsze niesnaski pomiędzy Conte i Mourinho zaczęły być widoczne w październiku 2016 roku, kiedy Chelsea rozbiła na Stamford Bridge Manchester United (padł wynik 4:0). Wówczas sfrustrowanemu Mourinho nie spodobał się świętujący Conte, obaj panowie po meczu podali sobie ręce, ale przy okazji gestu wymienili się zabójczym spojrzeniem w stylu Mike'a Tysona. Miesiąc później Conte znów uderzył w Mourinho, tym razem udzielił wywiadu "La Gazzeccie dello Sport", w którym stwierdził że "The Special One" pracując w Chelsea nie dostrzegł potencjału w Victorze Mosesie, który stał się ważnym ogniwem w zespole Conte. Później obaj panowie nadal delikatnie się szczypali mówiąc np. o defensywnym futbolu. W 2017 roku Conte skrytykował wysokie wydatki Manchesteru United i wątpił w wysoką jakość sprowadzanych piłkarzy za tak duże pieniądze przez Portuglczyka. W listopadzie tego samego roku zdobywca tripletty z Interem postanowił przestać gryźć się w język i przeszedł do trashtalkingowej ofensywy. Po tym jak Conte krytykował jego pobyt w Chelsea, Mourinho wygłosił następujące stwierdzenie:

"Mógłbym odpowiedzieć na te komentarze na wiele różnych sposobów, ale nie zamierzam stracić włosów, żeby mówić o Antonio Conte”.

Portugalczyk w tej sytuacji miał wyjątkowe poczucie humoru, odwołując się do przeszczepu włosów Włocha. Conte, wyraźnie sfrustrowany wypowiedziami Mourinho, zaczął używać podobnego argumentu, jak w przeszłości co do Fabio Capello i nakazał Mourinho przestać wtrącać się w nieswoje sprawy. Na początku 2018 roku doszło do eskalacji konfliktu obu menedżerów, Mourinho powiedział, że nie przeżywa już tak eksperysyjnie meczów jak dawniej, ale to nie oznacza utraty przez niego pasji i nazwał Conte klaunem przy linii bocznej. Conte natychmiast zripostował swojego wroga za pomocją włoskiego zwrotu demenza senile, który oznacza demencję starczą. Później Mourinho zaatakował Conte argumentem, że Włoch został skazany za ustawianie meczów, co jemu nie przytrafiło się nigdy. Conte odpowiedział na ten zarzut, że "The Special One" jest małym człowiekiem, który próbuje urazić drugą osobę, nie znając prawdy. Conte później wypomniał Mourinho jego prześmiewczość z Claudio Ranierego, kiedy kpił z jego angielskiego, a po sukcesie z Leicester oddawał mu szacunek.

Po wplątaniu w ostry konflikt Ranierego Mourinho stwierdził, że pora zachować się jak mężczyźni, schować swoje wielkie ego i się wzajemnie przeprosić. W lutym 2018 roku obaj panowie pogodzili się ze sobą i dziś nie żywią do siebie urazy. Ich konflikt najprawdopodobniej był elementem walki pomiędzy Chelsea, a Manchesterem United. Sam Mourinho mówi o tym, że lubi stosować takie gierki i media traktuje jako część walki boiskowej. Ich konflikt jednych fanów mógł bawić, drugich mógł oburzać, ale z pewnością obaj sprawili, że media za czasów ich pracy w Premier League miały do zaoferowania dużo ciekawej treści, którą odbiorca chętnie czytał.

Pomiędzy Mourinho, a Conte bywało gorąco. Czasem musiał rozdzielać ich sędzia! (Źródło: Chelsea Fans Brasil)

Inter Mediolan - Conte nigdy nigdy się nie zmieni

Antonio Conte w klubie z Mediolanu pracuje już ponad półtorej roku. Udało mu się w sposób znaczący zmniejszyć dystans do Juventusu, rozwinąć kilku piłkarzy i sprawić, że fani "Nerazzurrich" spoglądają na scudetto nie jak na marzenie, ale jak na obowiązek. Trener urodzony w Lecce z Interem nie podniósł jeszcze żadnego trofeum i znów dał się poznać jako człowiek z betonową taktyką. Ciągle forsuje swoje ulubione ustawienie 3-5-2 i ostro traktuje głosy mówiące o konieczności zmian, idealnie pokazała to sytuacja z Fabio Capello na antenie "Sky". W Mediolanie dostał to o czym marzył od dawna, czyli Romelu Lukaku, Alexisa Sancheza i Arturo Vidala. W barwach "Nerazzurrich" udowodnił też, że ciągle lubi stawiać na nieoczywistych graczy, co pokazują liczne występy Roberto Gagliardiniego czy Ashleya Younga. Konfliktowy temperament Antonio Conte dał o sobie znać po skończonym sezonie, kiedy wydawało się, że pokłóci się z szefostwem klubu na amen. Antonio postanowił brudy klubowe wynieść na zewnątrz i podzielić się nimi z medialnym światem. Sytuacja nie spodobała się Zhangowi i przypomina to uderzająco sytuację w trakcie trwania kariery piłkarskiej w Juventusie, kiedy narzekał na swoją pozycję na boisku publicznie, za co dostał burę od Moggiego i Lippiego (no cóż, oburzenie ze strony tych dwóch panów brzmi nieco groźniej niż uwagi ze strony Stevena Zhanga).

Ostatnim skandalem, jaki widzieliśmy z udziałem Antonio Conte, był środkowy palec pokazany Andrei Agnellemu podczas półfinału Coppa Italia przeciwko Juventusowi. Jego były pracodawca nie szczędził gorzkich słów pod jego adresem, a Conte w swoim stylu łatwo dał się sprowokować. Teraz sprawą zajmie się prokuratura, która ostatnio we włoskiej piłce ma dużo pracy. Po starciu Lukaku z Ibrahimoviciem przyszła wojenka na linii Conte-Agnelli. Coraz więcej piłkarzy zostaje skazanych na jeden mecz zawieszenia za bluźnierstwa. Jestem święcie przekonany, że przy tak restrykcyjnych przepisach, co do słów wypowiadanych przez trenerów, piłkarzy czy pracowników klubu, Conte niejednokrotnie będzie zawieszony na przynajmniej jedno spotkanie. Antonio w Interze pomimo trudności związanych z nienajlepszymi rezultatami nie utracił poparcia piłkarzy, co miało miejsce w Chelsea. Romelu Lukaku, Nicolo Barella, Achraf Hakimi czy Alessandro Bastoni bardzo cenią sobie pracę z włoskim szkoleniowcem i widać u nich progres pod jego wodzą. Być może sytuacja związana z niemożliwością wydawania pieniędzy przez kryzys spowodowany covidem sprawi, że Conte nauczy się bardziej dbać o ludzi, których ma wokół siebie.

Z powodu braku możliwości przeprowadzenia transferów widzimy, jak pozytywnie wpłynął w ostatnim czasie na Ivana Perisicia czy Christiana Eriksena. Wcześniej wydawało się, że Conte jest na ścieżce wojennej z Milanem Škriniarem i ich drogi zaraz się rozejdą. Dziś Škriniar stał się jednym z najlepszych stoperów w Serie A i człowiekiem, który za Inter pójdzie w ogień. Należy wziąć pod uwagę fakt, że w Chelsea, przy podobnych okolicznościach, szatnia od Włocha się odwróciła, a w Interze Conte ostatnimi czasy stara szukać się nici porozumienia. Swoim postępowaniem cały czas pokazuje, że swojego temperamentu nie zmieni i właściciele muszą go brać takim, jakim jest. Na zawsze pozostanie tym impulsywnym chłopakiem z liceum, a jego motto na zawsze pozostanie jedno: "Dziel i rządź!"

Christian Eriksen - człowiek, który może zburzyć tezę o betonowej osobowości Conte! (Źródło: Transfermarkt)

Radosław Laudański

Jestem pasjonatem włoskiego futbolu. Uwielbiam ciekawe osobowości, romantyczne historie i wielkich herosów. Nie jestem kibicem konkretnej drużyny, w Serie A kibicuje wszystkim.

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.