Od wypowiedzenia w Turynie do zawieszenia w Rzymie. Burzliwy rok Gianluki Petrachiego

Artykuł lip 04, 2020

Nieco ponad rok od opuszczenia Torino i dołączenia do Romy, Gianluca Petrachi pożegnał się z ekipą “Giallorossich”. Czynników jego porażki mogło być kilka, ale wszystkie zamykają się wokół dwóch nazwisk, które od lat niszczą Rome od środka - Pallotta i Baldini.

Gdy były już dyrektor sportowy klubu ze stolicy Włoch odchodził z Granaty, to zadał wielki cios swojemu przyjacielowi Cairo,  który poczuł się źle, widząc 23 maja 2019 roku wypowiedzenie na swym stole. Obaj panowie wspólnie zbudowali mocny zespół, a ich współpraca była bardzo owocna. Włoch jednak poczuł chęć sprawdzenia się w lepszym klubie, ale wybrał śliski grunt - AS Roma, która namawiała go, aby dołączył do zespołu po Monchim.

Wszyscy choć trochę orientujący się we włoskim futbolu ostatnich lat wiedzą, że w Rzymie albo jesteś posłuszny, albo wypadasz. Pallotta i jego prawa ręka Baldini zarządzają klubem z Ameryki i Anglii - co nie ma prawa się udać - bawiąc się w swoistego FMa bez opcji S&L. Dyrektor sportowy często musi słuchać się w sprawach transferowych góry, która go ogranicza. Jak taki charakter, jak Petrachi mógł tu pracować? Zresztą, jak dogadać się z prezydentem klubu, gdy jeden mówi po włosku, a drugi po angielsku? No właśnie, bywa ciężko.
Ale nie tylko to było problemem, najpierw trzeba było zamieść burdel pozostawiony przez “hiszpańskiego mesjasza” Monchiego. Pracując z nikłym budżetem nowy dyrektor sportowy Romy ratował się sprzedażami i wypożyczeniami, np. Chrisa Smallinga, który świetnie się sprawdził, lecz na ocenianie transferów trochę zbyt wcześnie.

Warto wspomnieć, że Petrachi podjął się zadania niemal niemożliwego, chciał ogarnąć Romę poza boiskiem, jednocześnie pozostawiając w spokoju Fonsekę i piłkarzy. To jednak mu się nie udało i było gwoździem do trumny jego kariery w stolicy Włoch. Dyrektor sportowy potrafił krytykować zespół w mediach, wejść do szatni w trakcie przerwy i rzucić kilka gorzkich słów o piłkarzach. Ogólnie rzecz biorąc, dosyć kontrowersyjne zachowania. Nie brały się jednak one znikąd, postawa graczy w meczach bywa zatrważająca, a chodzą też słuchy, że po powrocie do grania w piłkę, pokazują braki zaangażowania na treningach, co potem wychodzi w spotkaniach. Takie upusty emocji i chęć zmian nie pasowały Pallottcie, który woli, żeby wszystko szło po jego myśli, więc początkowo zawiesił, a ostatecznie zwolnił dyscyplinarnie swojego pracownika.

To chyba najlepszy możliwy koniec dla byłego działacza Torino, uwolnił się od chorego klubu i może zaczynać gdzie indziej, być może wróci do Granaty? A może obierze całkowicie inny kierunek? Czas pokaże, teraz ma czas dla siebie na przemyślenia i wyciągnięcie wniosków, przed podjęciem kolejnej pracy.

Michał Ratuszniak

Kibic Romy od dziecięcych lat. Pasją do włoskiej piłki zaraził mnie Tata, teraz ja zarażę was.

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.