Sarrismo vs pragmatyzm Mourinho - 3-5-2 Anyszka

3-5-2 Anyszka wrz 28, 2021

Derby Rzymu to z reguły rywalizacja różniąca się od wszystkich pozostałych we Włoszech wieloma aspektami. To odmienna historia poglądów na życie, walka o prymat różnych frakcji, a w przypadku piłki nożnej starcie o panowanie w mieście Lazio lub Romy. Pierwsze derby w tym sezonie przyniosły nam jeszcze rywalizację dwóch różnych systemów taktycznych: ofensywnego stylu Maurizio Sarriego i bardziej pragmatycznego podejścia w wykonaniu Jose Mourinho. Wygrało "sarrismo". Przyszła zatem pora na analizę tego meczu.

Taktyka Lazio w dużej mierze opierała się na grze skrzydłami i wymianie pozycji między Felipe Andersonem i Pedro. Często ten pierwszy schodził na prawą stronę boiska, sprawiając swoimi akcjami spore problemy Matiasowi Vini, który ewidentnie nie radził sobie z grą w niedzielnym meczu. Milinković - Savić do momentu nokautu od Rui Patricio starał się podłączać jako klasyczna "dziesiątka" do rozegrania, natomiast Luis Alberto miał odpowiadać za ten element jako lekko cofnięty środkowy pomocnik.

Wyjściowy skład Lazio

Roma z kolei wyszła z planem wyczekiwania na to, co zrobią rywale. Kiedy jednak byli zmuszeni do ofensywy, szczególnie przy stanie 0:2, gdy byli zmuszeni do większej aktywności w ofensywie można było dostrzec, jak wygląda poruszanie się poszczególnych piłkarzy. El Shaarawy kurczowo trzymał się lewej strony, Zaniolo często schodził do środka wypełniając przestrzeń po schodzącym do piłki Abrahamie, natomiast Mkhitaryan w zależności od sytuacji ustawiał się albo za napastnikiem, albo jako prawoskrzydłowy w miejsce Zaniolo.

Wyjściowy skład Romy

Vina z kolei starał się podłączać do akcji ofensywnych, ustawiał się również wyżej względem swoich kolegów z formacji obronnej. Wtedy to do pomocy schodził jeden z defensywnych pomocników, a obrońcy ustawieni byli w trójkę, w której Karsdorp schodził do środka, pełniąc rolę prawego środkowego obrońcy. Analogicznie było w sytuacji, gdy Karsdorp wychodził wyżej.

Lazio rozgrywało piłkę w tym meczu cierpliwie i długo. Atak pozycyjny przeprowadzali we czterech, a licząc Reinę w pięciu. Usypiali kontrolą rywala, by w odpowiednim momencie przyspieszyć grę i przenieść ciężar na połowę Romy. Tam w gotowości byli bardziej usposobieni ofensywnie piłkarze, którzy między sobą wypracowywali wolną przestrzeń. Mieli o to dość łatwo, ponieważ podopieczni Mourinho delikatnie mówiąc mieli problemy z tym, jak momentami mają się ustawiać.

Co mam na myśli? Chodzi mi o to, że Roma często oddawała pole Lazio na własnej połowie i pozwalała Pedro, czy Immobile na więcej swobody. Pokazały to dobitnie obie bramki w pierwszej połowie. Pressing Romy na własnej połowie tak naprawdę nie istniał, a Lazio dzięki swojemu przytomnemu rozgrywaniu doprowadzało albo do zdobycia bramki, lub w najgorszym razie dla siebie do przewagi liczebnej.

Roma z kolei próbowała rozgrywać piłkę w trójkę. W zależności od okoliczności jeden z bocznych obrońców wychodził wyżej i uczestniczył wraz z formacją ofensywną w konstrukcji akcji. Częściej jednak czynił to Vina z racji swoich inklinacji do gry bliżej bramki rywala. W gotowości do rozgrywania pozostawali jeszcze Veretout i Cristante, którzy regularnie byli blisko piłki.

Atakujący Lazio na czerwono, zagrywający Anderson na czarno; piłkarze Romy na pomarańczowo

Ułomność pressingu Romy szczególnie potwierdził gol na 1:0, ponieważ doszło tu do kilku rażących błędów w jego realizacji. Pierwszym był brak jakiegokolwiek podejścia do Felipe Andersona, który miał dużą swobodę działania. Mógł on bowiem zagrać do schodzącego na prawą stronę Immobile, przerzucić dalekim podaniem piłkę do Pedro na lewe skrzydło lub prostopadle podać do wchodzącego w pole karne Milinkovicia - Savicia, co właśnie uczynił.

Drugim błędem było nadmierne skupienie się na zagrywającym Brazylijczyku, co ułatwiło wbiegnięcie Serba w pole karne, ponieważ szóstka piłkarzy Romy miała na oku dwóch rywali. To spowodowało, że częściowo odpowiedzialnym za krycie Milinkovicia - Savicia był Karsdorp, który musiał jednocześnie mieć na oku Pedro. Sytuację próbował jeszcze ratować Patricio, jednak jego lekkie spóźnienie było domknięciem słabej formy Romy w tej akcji.

Napastnicy Lazio na czarno, obrońcy Romy na pomarańczowo

Podobnie sprawa miała się w sytuacji na 2:0 dla Lazio. Tu również doszło do nadmiernego skupienia uwagi na jednym zawodniku, co ułatwiło zwieńczenie wzorowej kontry gospodarzy. Wszystko bowiem w tej akcji zaczęło się jeszcze na ich własnej połowie, gdzie przejął piłkę Pedro, który podaniem uruchomił Immobile. Ten mocno pomógł kolegom w kontrze dłuższym holowaniem futbolówki, co pozwoliło nadążyć za szarżą wspomnianemu Pedro i Andersonowi. Chwilę później napastnik Lazio świetnie obsłużył Hiszpana i ten umieścił strzałem piłkę w siatce.

Trudno przyczepić się za to do gry Romy w obronie przy trzecim golu Lazio. Był to bowiem pokaz znakomitej przytomności gospodarzy w wyprowadzaniu kontr i dojrzałości dwóch zawodników: Alberto i Immobile. Ten pierwszy po stracie piłki w ataku pozycyjnym Romy idealnie wypatrzył drugiego, a po chwili poszedł klasyczny rajd, w którym po raz drugi Immobile wykazał się altruizmem. Wypatrzył po minięciu Rui Patricio Andersona, który dopełnił tym samym swój znakomity występ.

Lazio na czarno, Roma na pomarańczowo

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę w zwycięstwie Lazio? Na umiejętny pressing i ustawianie się w linii podczas ataku pozycyjnego Romy. Znakomicie neutralizowali zagrożenie "giallorossich" wąskim ustawieniem, mądrym przesuwaniem się względem ruchu piłki i agresją w doskoku do rywala. To powodowało błędy w podaniach pomocników Romy i prowadziło albo do straty piłki poprzez złe podanie, albo do kontr gospodarzy.

Romę pozytywnie cechował w zasadzie występ jednego piłkarza: Nicolo Zaniolo. Jako jedyny do momentu zejścia z boiska próbował przełamywać dobre ustawienie ekipy Lazio, wręcz czynił to w najbardziej prosty, ale skuteczny sposób, czego efektem był wywalczony na nim rzut karny po tym, jak próbując za wszelką cenę strzelić na bramkę Reiny. Dobrą grę potwierdzają jeszcze jego statystyki. Siedem udanych prób dryblingu na osiem wykonanych, 83% celnych podań i 12 wygranych pojedynków pokazuje, że był to jeden z wyróżniających się piłkarzy na tle całej drużyny.

Pragmatyzm Mourinho tym razem jednak nie dał rady przeciwstawić się ofensywnej sile "sarrismo". Poczciwy Sarri doskonale przewidział, co planuje Mourinho i doprowadził do sytuacji, w której piłkarze Romy momentami nie wiedzieli, jak mają przełamać dobrą grę Lazio. Podsumowując, trener gospodarzy dobrze nastawił drużynę na swój klasyczny styl, czego Mourinho nie spodziewał się.

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.