Cristiano Ronaldo - Osamotniony napastnik, który kosztuje wiele

Artykuł mar 16, 2021

Ubiegły tydzień wygenerował bardzo dużą liczbę emocji wokół Cristiano Ronaldo. Były one skrajne, dla jednych nadal jest uosobieniem wygrywania, pracowitości i wytrwałości, dla drugich jest narcyzem skupionym na swoich rekordach. Część kibiców Juventusu po rewanżu z Porto ma ochotę wywieźć go na taczkach do Madrytu. Zrobili to dziennikarze "Corriere dello Sport", którzy napisali, że Juventus został zdradzony przez Ronaldo. Kiedyś Diego Armando Maradona powiedział, że w Cristiano najbardziej ceni to, że w najbardziej kluczowych meczach jest naładowany energią i każdy wie, że w przypadku kiepskiej gry zespołu weźmie na siebie odpowiedzialność drużynę i sprawi, że ona zwycięży. Tymi meczami jest oczywiście Liga Mistrzów, w której jeszcze nigdy tak bardzo nie zawiódł. Co dalej z Cristiano Ronaldo w Turynie?

Wściekłość kibiców i dziennikarzy

W dzisiejszym świecie przeładowanym informacjami piłkarz musi zdawać sobie sprawę z faktu, że dziennikarze i media społecznościowe mają tendencję do nadmiernego wychwalania pewnych zjawisk i zachowań, a także do zbyt ostrej krytyki. Oczywistym faktem jest, że nie jesteś ani tak dobry, ani tak słaby jak piszą media. Będąc zawodowym sportowcem musisz liczyć się z tym, że dla rozemocjonowanych kibiców i szukających sensacji mediów będziesz postrzegany tak, jak zagrałeś w ostatnim meczu. Musisz liczyć się z tym, że jeśli zagrasz źle, to negatywna narracja zostanie wyszczególniona w sposób bardziej wyrazisty niż ta pozytywna. Piłkarze i trenerzy widząc ogromną liczbę opinii, które są nieadekwatne do realnego stanu rzeczy odcinają się od środków masowego przekazu. Przykładem takiej postawy jest Siniša Mihajlović, który po przegranych meczach Bolonii  nie tyka do rąk gazet. Fatalną postawą boiskową podczas rewanżowego meczu w Lidze Mistrzów przeciwko FC Porto Cristiano Ronaldo wywołał burzę medialną. Liczba negatywnych emocji wokół Portugalczyka była podobna do okresu, w którym został oskarżony o gwałt. CR7 lubił podczas swojej kariery sytuacje, w których media, bądź kibice byli nastawieni przeciwko niemu. Słysząc liczne głosy krytyki Cristiano uciszał większość negatywnych głosów spektakularnym występem na boisku. Takie zjawisko mogliśmy często oglądać w czasach gry w Realu Madryt, kiedy swoimi trafieniami sprawiał, że Camp Nou w jednym momencie stało się miejscem cichym jak cmentarz. Negatywna narracja ponownie pobudziła Ronaldo do genialnego występu. W meczu przeciwko Cagliari popisał się klasycznym hat-trickiem, po którym zdecydował się na gest uciszający krytyków i odmówienie wywiadu telewizji "Sky". W ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami narastającej frustracji wśród kibiców Juventusu. Spowodowała ona niechęć do Cristiano Ronaldo, któremu wypomina się zbytnie skupienie na swoich rekordach, brak wyraźnego wpływu na grę Juventusu i niemoc w kluczowych meczach Ligi Mistrzów. Argumenty osób kibicujących "Starej Damie" każą więc się zastanowić, czy Cristiano Ronaldo jest warty tak ogromnej pensji. Dziś wiemy na pewno, że hat-trick z Cagliari nasycił przyzwyczajonych do sukcesu fanów Juve tak samo, jak stara kromka chleba.

Okładka "Corriere dello Sport" po odpadnięciu z FC Porto - "Zdradzeni przez Ronaldo"

Zmiana profilu boiskowego

Obserwując Cristiano Ronaldo przez wiele lat, mamy wrażenie, że jest to piłkarz, który potrafi przedryblować kilku zawodników, imponować swoją dynamiką i samemu wypracowywać sobie sytuacje bramkowe. Przemijający czas, ewolucja futbolu w kierunku nastawienia na kolektyw i ciągły rozwój defensorów sprawiają, gra Cristiano Ronaldo się zmieniła. Już nie jest to gracz, który raczy nas zabójczymi dla rywala sprintami i dryblingami. CR7 stał się piłkarzem, który jest głównie nastawiony na bycie boiskowym egzekutorem. Sprawia to, że jest bardziej zależny od postawy swoich kolegów. Tendencja ewolucji Cristiano była widoczna już podczas gry w Realu Madryt. Na początku swojej przygody w Madrycie CR7 często brał udział w konstruowaniu akcji i podczas swojego pierwszego sezonu zaliczał średnio 41 podań na mecz. Później ta liczba malała w sposób znaczący i podczas ostatniego sezonu w "La Lidze" średnia liczba podań na mecz wynosiła 29. Portugalczyk zdecydował się nad wzmocnieniem swojej siły fizycznej, poprawieniu strzału i pracy nad długością swojego wyskoku. Nad ostatnim elementem pomagał mu człowiek związany z NBA. Owe detale pokazują, że Cristiano Ronaldo chcąc utrzymać się na najwyższym światowym poziomie musiał zmienić swój profil boiskowy i przybliżyć się do bycia typową dziewiątką. Gracz o takiej charakterystyce rzadko kiedy może w pojedynkę zmienić oblicze meczu. Podstawą do efektywnego wykorzystania tego typu piłkarza jest posiadanie w zespole pomocników, którzy potrafią wykazać się kreatywnością. Idealny partner dla Cristiano Ronaldo to piłkarz, który dużo biega w środku pola, skutecznie drybluje na niewielkiej przestrzeni i potrafi obsłużyć napastnika celnym podaniem otwierającym sytuację bramkową. W przeszłości takim partnerem był Mesut Özil, który w Realu Madryt był uosobieniem wymienionych elementów gry. Dziś Juventus nie posiada pomocnika, który by chociaż w najmniejszym stopniu przypominał Özila w najlepszej formie. Drugim typem wymarzonego partnera boiskowego dla Cristiano jest drugi napastnik, który wyzbędzie się własnego ego, skupi na sobie uwagę obrońców, jest silny fizycznie i potrafi obsłużyć CR7 celnym podaniem zaskakującym przeciwnika. W Realu Madryt takim graczem był oczywiście Karim Benzema, który miał fundamentalne znaczenie dla dorobku liczbowego Cristiano w Realu Madryt. Teraz podczas gry w Juventusie w rolę Francuza wcielił się Alvaro Morata. Hiszpan zrozumiał się z CR7 najbardziej spośród wszystkich graczy Juventusu. Duet MORALDO szybko zaczął stanowić wartość dodatnią dla zespołu. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że Morata posiada dwie z trzech cech Karima Benzemy. Potrafi wyrzec się własnego ego, co przekłada się na  pracę boiskową dla bardziej renomowanego kolegi i dobrze podaje piłkę. Były gracz Chelsea, Realu i Atletico nie jest jednak tak silnym piłkarzem, jak Karim Benzema i nie potrafi skupić uwagi obrońców na sobie tak mocno, jak aktualna dziewiątka "Los Blancos". Zmiana profilu boiskowego i brak idealnego partnera do gry jest przyczyną tego, że Cristiano Ronaldo podczas tego sezonu często jest niewidoczny na boisku. Wielokrotnie w tym sezonie widzieliśmy mecze, w których Portugalczyk nie podłącza się do konstrukcji akcji i po prostu znika. Czasem w trakcie takich spotkań wystarczy mu jedna sytuacja bramkowa, którą zamienia na bramkę. Idealnym przykładem takiego meczu było spotkanie przeciwko Sassulo, w którym strzelił gola w samej końcówce meczu. Taki obraz Cristiano jest pokłosiem problemów zespołu w drugiej linii, który znacząco wpływa na paraliż w konstruowaniu akcji. Łącznie we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie CR7 strzelił 30 goli i odnotował 4 asysty. Pomimo tak pokaźnych liczb fani "Bianconerich" czują niedosyt i zastanawiają się nad sensem posiadania w swoim zespole gracza, który kosztuje klub 85 mln euro rocznie.

Średnia liczba podań Cristiano Ronaldo w poszczególnych sezonach La Liga (Źródło: L'Ultimo Uomo)

Wpływ CR7 na finanse Juventusu

Sprowadzenie Portugalczyka do Turynu miało być ruchem, który wyniesie Juventus na poziom popularności nieznany dotąd w Italii i pozwoli "Bianconerim" rozpocząć ekspansję marketingową na rynku globalnym. CR7 miał zapewnić upragnioną Ligę Mistrzów i sprawić Turyńczykom statysfakcję, jakiej do tej pory nie widzieli. Pierwszy aspekt z pewnością został spełniony, czego najlepszym dowodem jest ogromny wzrost liczby obserwujących profil Juventusu na Instagramie. Przed transferem Cristiano Juventus posiadał 9,8 mln obserwujących na Instagramie, teraz ma ich 47,6 mln. Jest to liczba oszałamiająca, większą może pochwalić się tylko FC Barcelona i Real Madryt (ponad 90 mln). Patrząc na możliwości marketingowe, jakie stwarzają nowe media, jest to wielka inwestycja w przyszłość. Po transferze Cristiano Ronaldo do Turynu Juventus stał się dużo bardziej atrakcyjnym miejscem do inwestowania pieniędzy i klub na tym skorzystał. Znacząco wzrosły przychody za koszulkę meczową. Siła marketingowa Ronaldo pozwoliła klubowi wynegocjować siedmioletni kontrakt z Adidasem, na którym Juventus zarobił 357 mln euro, co dwukrotnie przebija stawką poprzednią umowę. Pieniądze za koszulkę generują także umowy sponsorskie, które przy Ronaldo urosły niczym ciasto. Przed przyjściem Cristiano Ronaldo do Juventusu klub za kontrakt ze sponsorami koszulkowymi zarobił 17 mln euro, dziś kontrakt z Jeepem i Cygames jest warty 48 mln euro na sezon. Dzięki transferowi CR7 klubowi udało się także zbudować globalną markę. Klub ze swoją promocją wyszedł poza Italię i Europę, o czym świadczy większy wpływ pieniędzy z tytułu sprzedanych praw telewizyjnych do Ameryki Północnej i Azji. O rozwoju Juventusu na rynku azjatyckim świadczy fakt, że na tym kontynencie Serie A jest pokazywana w 21 krajach. Na tym jednak sielanka finansowa się kończy. Budżet Juventusu odczuwał wysokie koszty utrzymania Cristiano Ronaldo jeszcze przed wielkim kryzysem finansowym spowodowanym zamknięciem stadionów dla publiczności. Koszt utrzymania Portugalczyka w Turynie wynosi około 85 mln euro rocznie. Tak ogromna kwota zawiera jego pensję, podatki, a także koszt amortyzacji, jaką Juventus musi płacić Realowi za przeprowadzenie tak gigantycznej transakcji w ratach. Ogromny wydatek "Bianconerich" był w dużej mierze pokrywany za pieniądze otrzymywane z dnia meczowego. W listopadzie 2019 roku Juventus za sprzedaż biletów inkasował 70 mln euro za sezon. Brak tych pieniędzy gwałtownie zmienił pozycję Juventusu na rynku finansowym. Gigantyczna pensja Ronaldo staje się problemem dla klubu, który nie ma pieniędzy na wzmocnienia składu, które pozwolą Cristiano wypłynąć na szerokie wody. Strategia Andrei Agnellego zakładała gigantyczny rozwój finansowy i marketingowy klubu do roku 2022, czyli do końca kontraktu Portugalczyka w klubie. Sprowadzenie Cristiano miało zagwarantować rozwój, który w 2022 roku miał pozwolić klubowi na sprowadzenie do Juventusu młodej gwiazdy formatu światowego. Dziś wiemy, że jest to absolutnie nierealne. Pozycja marketingowa klubu stanowi cenny kapitał na przyszłość, finanse są jednak problemem, który może w sposób znaczący wpłynąć na postawę boiskową Juventusu w kolejnych latach. Gwoździem do trumny dla finansów "Bianconerich" są dość niskie przychody za Ligę Mistrzów, odpadnięcie z Porto kosztowało Juventus brak przelewu od UEFA o wysokości 10,5 mln euro. Po meczu z Porto Fabio Paratici powiedział, że Cristiano ma jeszcze rok kontraktu, predłużenie umowy nie jest pilną kwestią i będzie czas o tym porozmawiać. Po kilku dniach zmienił narrację i stwierdził, że pozostanie Cristiano Ronaldo jest priorytetem dla klubu. Czas pokaże, co dalej stanie się z Portugalczykiem. Możemy być pewni tego, że letnie mercato będzie pełne doniesień na temat ewentualnego transferu do PSG, Realu Madryt, bądź Manchesteru United. CR7 w Juventusie zarabia 34,5 mln euro brutto, co w przypadku sprzedaży za 29 mln euro pozwoli klubowi zaoszczędzić ponad 60 mln euro.

Transfer Cristiano Ronaldo do Juventusu był najlepszym ruchem marketingowym w historii futbolu (Źródło: IFTV)

Jak postrzegam Cristiano Ronaldo w Juventusie?

W zeszłym tygodniu Arrigo Sacchi napisał w swoim felietonie, że nigdy nie osiągnie sukcesu zespół nastawiony na indywidualne gwiazdy. Rewolucjonista myśli taktycznej w Italii jako argument podał erę "Galacticos" w Realu Madryt. Wówczas zespół posiadający w swoim składzie Ronaldo, Roberto Carlosa, Beckhama, Figo, Raula i innych gwiazd nie był w stanie sięgnąć po Ligę Mistrzów. Główną konkluzją wypływającą z ust Sacchiego jest teza mówiąca, że w budowaniu zespołu kluczowe jest oparcie się na kolektywie. Pobyt Cristiano Ronaldo w Juventusie jest idealnym potwierdzeniem słuszności słów legendarnego włoskiego trenera. Zespół "Bianconerich" został całkowicie oparty na Cristiano Ronaldo i to przyniosło negatywny skutek. Opieranie się na jednostce w nowoczesnym futbolu się nie sprawdza, czego przykładem jest w ostatnich latach niemoc Barcelony, w której  jednostkę stanowi nieobudowany klasowymi kolegami Leo Messi. Argentyńczyk jest piłkarzem, który w pojedynkę może na boisku zrobić zdecydowanie więcej od Cristiano Ronaldo. Świadczy o tym większa dynamika, częstszy udział przy konstrukcji akcji i poruszanie się w większej części rejonów boiska. Fatalna postawa Barcelony w ostatnich latach jest lekcją na przyszłość dla klubów, że bezgraniczna wiara w jednostkę prowadzi do zguby i marazmu.  Innym przykładem jest PSG, które posiada w swoim składzie dwójkę piłkarzy potrafiących samemu odpowiadać za kreowanie sytuacji bramkowych i może popisać się niebywałą szybkością i dryblingie. Nawet posiadanie w jednym zespole Mbappe i Neymara nie gwarantuje zespołowi triumfu w Europie. Przeciwieństwem do podejścia FC Barcelony jest Bayern Monachium, który otoczył Roberta Lewandowskiego piłkarzami kreatywnymi, którzy idealnie są dopasowani do taktyki preferowanej przez trenera Hansiego Flicka. Chcąc wykorzystać Cristiano Ronaldo w najbardziej efektywny sposób Juventus powinien przyjrzeć się funkcjonowaniu klubu z Bawarii. Robert Lewandowski dziś jest piłkarzem o profilu podobnym do Cristiano Ronaldo. Obaj generują świetne liczby, są widoczni najczęściej w polu karnym przeciwnika i są nastawieni głównie  na zdobywanie bramek. Lewandowski ma za swoimi plecami Thomasa Müllera, który w pewnym sensie przypomina wspomnianego w tekście Özila, Niemiec potrafi obłużyć Polaka genialnymi podaniami i często popisuje się dryblingiem na niewielkiej przestrzeni. W pomocy jest wsparcie ze strony harujących ciężko pomocników, Leona Goretzki i Joshuy Kimmicha. Jeśli przyjrzymy się piłkarzom, którzy mają udzielać wsparcia Cristiano Ronaldo, widzimy kolosalną różnicę. Graczem, który w teorii potrafi obsłużyć CR7 podaniami jest Paulo Dybala, ale forma Argentyńczyka jest nierówna, bardzo często Paulo jest niedostępny i tak naprawdę nigdy nie stworzył z Portugalczykiem duetu, na który tak bardzo czekali fani Juve. Bentancur, McKennie (on akurat dużo biega) Rabiot, Arthur, Ramsey nie są piłkarzami obdarzonymi wybitną fantazją, co przekłada się na liczbę sytuacji bramkowych tworzonych przez Juventus. Drugiej linii brakuje elementu zaskoczenia, co powoduje brak możliwości pokazywania się ze swojej Cristiano Ronaldo. Piłki posyłane do niego często wyglądają zbyt czytelnie, co sprawia że Portugalczyk jest odcięty od podań. Braki w tym aspekcie niweluje mocno Juan Cuadrado, który w bieżącym sezonie często stwarza sytuacje bramkowe Portugalczykowi i Alvaro Morata, z którym Ronaldo stworzył całkiem ciekawy duet napastników. Biorąc pod uwagę problemy z jakimi zmaga się Juventus w drugiej linii stwierdzam, że kibice "Starej Damy" i tak powinni dziękować Cristiano Ronaldo za to co zrobił w Juventusie. Kiedy patrzymy na skuteczność Portugalczyka w sytuacjach, które stwarzają mu koledzy, możemy czuć tylko i wyłącznie podziw. Cristiano Ronaldo wziął sobie do serca mocno fakt, że futbol idzie do przodu i przez wiele lat pracował nad swoją długowiecznością. Jego wszechogarniająca pracowitość i wytrwałość pozwoliły mu opanować atuty potrzebne środkowemu napastnikowi niemal do perfekcji. Strzały Cristiano posyłane z obu nóg ciągle są mocne i precyzyjne, gra głową nadal stanowi jego wielki atut, jego wyskok może stanowić wzór nawet dla sportowców uprawiających inne dyscypliny. Biorąc pod uwagę wachlarz jego umiejętności egzekutorskich stwierdzam, że Cristiano Ronaldo jest najlepszym napastnikiem w historii futbolu. Pomimo gorszych liczb od Roberta Lewandowskiego w mojej opinii, to Portugalczyk ciągle jest lepszym napastnikiem od Polaka, tylko brakuje mu odpowiednich partnerów do gry. Cristiano Ronaldo w Juventusie jest zakładnikiem tego, że przez lata wraz z Leo Messim zredukowali piłkę nożną do miana sportu indywidualnego. Przez swoje genialne osiągnięcia wygenerowali skrajne oczekiwania co do swoich osób. Być może ten fakt sprawił też, że Andrea Agnelli sprowadził go do klubu i pełną wiarę w sukcesy zaczął pokładać wyłącznie w Portugalczyku. Teraz kiedy Cristiano Ronaldo się nieco zestarzał wiele osób nie rozumie faktu, że CR7 potrzebuje ludzi do pomocy nie tylko po to aby wygrywać, ale również po to żeby dać zespołowi to co najlepsze. Wiele rozemocjonowanych osób po porażce z Porto zarzuca Portugalczykowi, że zawodzi w najważniejszych meczach i potrafi strzelać tylko Cagliari. Niestety pamięć często jest krótkowzroczna i karmieni przekazem medialnym mamy skłonności do zapominania wydarzeń z przeszłości. Cristiano Ronaldo w meczach fazy pucharowej Ligi Mistrzów strzelił dla Juventusu 7 bramek, z czego dwie podczas feralnego meczu przeciwko Lyonowi. Zawiódł zespół w Lidze Mistrzów wyłącznie przeciwko Porto, co pozwoliło na zmieszanie go z błotem. CR7 zawsze miał problem w grze przeciwko Pepe, co uwidoczniło się również podczas tego spotkania. Możemy spodziewać się tego, że charakterny obrońca zna zachowanie Portugalczyka w polu karnym na wylot po licznych grach treningowych w Realu Madryt. Obaj grali w "Los Blancos", kiedy trenerem był Jose Mourinho, a "The Special One" słynie z metod treningowych polegających na częstych imitacjach sytuacji meczowych na treningach, w których obrońcy nie oszczędzają napastników. Przeciwko słabszym rywalom Ronaldo częściej strzela, bo jego koledzy wykazują się wtedy z nieco lepszej strony. Aspektem wpływającym na gorszą dyspozycję w meczu przeciwko Porto jest również postawa reszty zespoły, gołym okiem widać, że Juventus Andrei Pirlo ma jeszcze większe problemy z konstrukcją akcji i zaskoczeniem przeciwnika niż za czasów Sarriego.

Najbardziej kontrowersyjna cieszynka CR7 i jego najlepszy moment w barwach Juventusu (Źródło: SAPO Desporto)

Co powienien zrobić Juventus z Cristiano Ronaldo?

Konsekwencją piekielnie ogromnej pensji CR7 jest brak pieniędzy na wzmocnienie drugiej linii. Dziś widzimy, że bardzo trudne wyzwanie dla Andrei Agnellego stanowi sprowadzenie do klubu Manuela Locatellego, co wiele mówi na temat kondycji finansowej "Bianconerich". Jeśli klub nie zostanie wzmocniony kreatywnymi pomocnikami, to nie możemy oczekiwać od Cristiano tego, że da Juventusowi więcej. Swoimi liczbami daje maksimum i więcej nie jest w stanie z siebie wykrzesać. Juventus powinien więc się zastanowić czy trzymanie w swojej drużynie tak drogiego środkowego napastnika ma sens. Jeśli chodzi o budowanie zespołu opartego na kolektywnie, trzymanie środkowego napastnika z tak ogromną pensją jest nierentowne. Juventus przyjściem Cristiano Ronaldo chciał pozbyć się swoich wad i sięgnąć chwały. Klub zapomniał jednak, że jeden człowiek nie jest w stanie tego zrobić i zespół powinien próbować zmienić się na lepsze. Nie zrobiono tego i teraz próbuje się zrzucić winę na Cristiano Ronaldo. CR7 w zespole "Bianconerich" nie jest obudowany piłkarzami, którzy pozwolą mu wypłynąć na szersze wody i sytuacja finansowa pokazuje, że jeśli Portugalczyk w klubie zostanie, to wielkich wzmocnień w drugiej linii nie zobaczymy. Sprzedaż Portugalczyka pozwoli zaoszczędzić około 60 mln euro, a te pieniądze można spożytkować w rozsądny sposób na wzmocnienia, które wzmocnią siłę kolektywu Juventusu. Na miejscu Agnellego i Paraticiego zastanowiłbym się nad sprzedażą Ronaldo. Marketingowo zespół i tak został już rozwinięty w sposób znaczący, wiemy że strategia rozwoju finansów klubu została rozwalona przez czynniki zewnętrzne i tak szybko nie zostanie naprawiona. Biorąc pod uwagę profil boiskowy Cristiano Ronaldo można nabyć przekonania, że jeśli zostanie wymieniony na tańszego, aczkolwiek klasowego napastnika w stylu Belottiego czy Aguero i obuduje się go klasowymi pomocnikami, to Juventus będzie bardziej niebezpieczną drużyną dla rywali. Być może sprzedaż Ronaldo to zbyt mała kwota na sprowadzenie Belottiego, Locatellego i jeszcze jednego klasowego pomocnika, ale jeśli dołożymy do tego Paulo Dybalę, to pieniędzy na trzy klasowe wzmocnienia się znajdą. Na sam koniec warto odwołać się do Luciano Moggiego, który doskonale zdawał sobie sprawę z tego, kiedy należy sprzedać największą gwiazdę Zidane'a i wzmocnić zespół graczami, którzy mieli wzmocnić siłę kolektywu zespołu. Tymi graczami był Pavel Nedvěd, Gianluigi Buffon i Lilian Thuram, którzy w dużej mierze przyczynili się do trofeów wygrywanych przez Juventus Marcello Lippiego.

Radosław Laudański

Jestem pasjonatem włoskiego futbolu. Uwielbiam ciekawe osobowości i romantyczne historie i wielkich herosów. Nie jestem kibicem konkretnej drużyny, w Serie A kibicuje wszystkim.

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.