W ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy los nie był łaskawy dla Lecha Poznań. Kolejorz zmierzy się z Violą, dla której puchary są szansą na uratowanie sezonu. Ten artykuł o Fiorentinie kierowany jest przede wszystkim do kibiców Lecha, którzy nie śledzą na co dzień calcio.
Na początek należy sobie uświadomić, że Fiorentina nie jest stałym reprezentantem Italii w pucharach. Klub ze Stadio Artemio Franchi powrócił do europejskich rozgrywek po kilku sezonach przerwy. Ostatni raz, w Lidze Europy, grał w sezonie 2015/16 i wtedy również zmierzył się z Lechem, tyle że w fazie grupowej. Tamta rywalizacja jest jednak tylko ciekawostką i nie ma znaczenia w kontekście czekającej nas rywalizacji. Po latach tułania się z prawej strony tabeli, raz nawet ocierając się o spadek, Viola wróciła do żywych w zeszłym sezonie.
Toskański klub zmieniał trenera i pierwotnie postawił na Gennaro Gattuso, który przez konflikt z zarządem, na stanowisku wytrzymał zaledwie trzy tygodnie i nie zdążył nawet zadebiutować. Drugim wyborem Rocco Comisso był więc utalentowany Vincenzo Italiano ze Spezii i trzeba przyznać, że wyszło to Violi na dobre. Klub z Florencji zagrał równy sezon na wysokim poziomie, który był dla niego wyjątkowy nie tylko pod względem wyniku, ale również stylu. Fiorentina chce i potrafi grać piłką, lubi ją posiadać, nie ma problemów z budowaniem wielopodaniowych akcji, praktycznie nigdy nie decyduje się na murowanie. Gdy jest w formie potrafi dać wiele radości neutralnemu widzowi. Z przymrużeniem oka można ją nazwać biedniejszą kuzynką Napoli.
Drużyna prowadzona przez Vincenzo Italiano zawaliła pierwszą część bieżących rozgrywek, ale od niedawna znów gra na zadawalającym poziomie. Od końcówki lutego wygrali aż siedem meczów z rzędu, a na ich rozkładzie wylądował chociażby Milan. To jednak może nie starczyć, aby przez ligę zapewnić sobie prawo występów w Europie w przyszłym sezonie – ratunkiem mogą być natomiast rozgrywki pucharowe. W Coppa Italia Fiorentina jest już na etapie półfinału, a jej rywalem będzie beniaminek Serie A, Cremonese. Fiołki będą niekwestionowanym faworytem tej rywalizacji, choć trzeba pamiętać, że tak samo było w przypadku Napoli i Romy, które są już poza rozgrywkami.
Liga Konferencji Europy została stworzona dla takich klubów, jak Viola. To miejsce, w którym klub ze Stadio Artemio Franchi może grać tak, jak lubi. Po fazie grupowej kibice klubu z Toskanii odczuwali lekki niedosyt, po tym jak Fiorentina nieoczekiwanie potknęła się na łotewskiej Rydze, a potem została rozbita przez Basaksehir 0:3, co ostatecznie poskutkowało zajęciem dopiero drugiego miejsca. Faza pucharowa to jednak już koncert kapeli Vincenzo Italiano. Zamknięcie dwumeczu z Bragą już w pierwszym spotkaniu, zdemolowanie Sivassporu w rewanżu i najwięcej goli w całych rozgrywek (aż 26). Kolejorz będzie musiał zagrać perfekcyjny dwumecz w defensywie, żeby móc myśleć o awansie. Z przodu powinno coś wpaść, ale o tym nie co później…
Fiorentina = highest scorers in the #UECL this season ⚽️ pic.twitter.com/JhHZI9u7Sd
— UEFA Europa Conference League (@europacnfleague) March 23, 2023
🧤 Lech lead the way in clean sheets this season 🚫@LechPoznan || #UECL pic.twitter.com/gQ2QmV2F2R
— UEFA Europa Conference League (@europacnfleague) March 22, 2023
Czas więc przeanalizować Fiorentinę pod kątem indywidualności. Dla niedzielnego kibica najbardziej znanym piłkarzem najprawdopodobniej będzie Sofyan Amrabat. Marokańczyk zaliczył fantastyczny Mundial, po którym wiele mediów umieściło go w jedenastce turnieju. Pomocnikiem zainteresowały się Barcelona, Manchester United oraz Chelsea, ale do transferu ostatecznie nie doszło, choć jest on pewnie kwestią czasu. Amrabat jest mózgiem zespołu, często odbiera piłkę i świetnie reguluje tempo gry. Inną gwiazdą Violi jest Nicolas Gonzalez. To ofensywny piłkarz, który imponuje przede wszystkim dryblingiem, ale też wizją gry. Jest lewonożnym Argentyńczykiem, więc porównania są oczywiste i nasuwają się same. Mówimy przecież o zawodniku, który byłby mistrzem świata, gdy nie kontuzja odniesiona tuż po ogłoszeniu ostatecznej kadry na turniej. Kolejny duży atut jest umieszczony na lewej stronie defensywny drużyny Vincenzo Italiano, czyli kapitan – Cristiano Biraghi. Kilkunastokrotny reprezentant Włoch, który spokojnie dałby sobie radę w mocniejszych klubach. Wyróżnia się świetnie ułożoną lewą nogą. Jest niebezpieczny głównie za sprawą niesamowitych dośrodkowań oraz dobrze egzekwowanych stałych fragmentów gry. Ironicznie można powiedzieć, że każdy ma swojego Joela Pereirę. Biraghi na stałe zapisał się w historii Serie A w meczu z Genoą w zeszłym roku, kiedy dwukrotnie pokonał bramkarza rywali uderzeniami z rzutów wolnych. W tym sezonie ma już na koncie dwa trafienia z rzutów wolnych – w LKE pokonał bramkarza szkockiego Heart of Midlothian, a w Serie A golkipera Hellasu, Lorenzo Montipo, kiedy uderzył... z własnej połowy boiska.
41 - Sofyan Amrabat 🇲🇦 has made 41 recoveries at the 2022 World Cup, the most of any outfield player in Qatar and the most of any outfield player for an African team in an edition of the tournament since at least 1966. Sensation. pic.twitter.com/wqxrTTtJMr
— OptaJose (@OptaJose) December 11, 2022
What. A. Goal.
— ACF Fiorentina English (@ACFFiorentinaEN) October 15, 2022
Cristiano Biraghi 👏💜#ForzaViola #FiorentinaHearts #ACFFiorentina #UECL pic.twitter.com/vIx0e8TWdI
𝙥𝙖𝙯𝙯𝙚𝙨𝙘𝙤
— Lega Serie A (@SerieA) February 28, 2023
/paz·zé·sco/
aggettivo
𝘐𝘳𝘳𝘢𝘨𝘪𝘰𝘯𝘦𝘷𝘰𝘭𝘦, 𝘴𝘤𝘰𝘯𝘤𝘦𝘳𝘵𝘢𝘯𝘵𝘦, 𝘢𝘴𝘴𝘶𝘳𝘥𝘰, 𝘪𝘯𝘴𝘦𝘯𝘴𝘢𝘵𝘰; 𝘧𝘢𝘮. (𝘪𝘱𝘦𝘳𝘣.), 𝘴𝘵𝘳𝘢𝘰𝘳𝘥𝘪𝘯𝘢𝘳𝘪𝘰, 𝘪𝘯𝘤𝘳𝘦𝘥𝘪𝘣𝘪𝘭𝘦.
⚽🫣 AIUTATECI VOI A DESCRIVERE QUESTO: pic.twitter.com/CqOWrqG7kZ
Interesujący jest też na pewno temat napastnika. Vincenzo Italiano dysponuje dwoma atakującymi, na podobnym poziomie, choć zazwyczaj gra tylko jednym z nich. Obaj rozczarowują w lidze, ale w Europie są prawdziwymi bestiami. Luka Jović w tej edycji Ligi Konferencji Europy strzelił już 6 goli i jest liderem klasyfikacji strzelców. Arthur Cabral zdobył natomiast 5 bramek. Oprócz nich jest jeszcze bardziej uniwersalny Christian Kouame, który czuje się swobodnie w bocznych strefach boiska – w tym momencie najlepszy asystent LKE.
The race to be top scorer is heating up 🔥🔥
— UEFA Europa Conference League (@europacnfleague) March 18, 2023
Who'll be 🔝 at the end of the season?#UECL pic.twitter.com/rRFquvnJy2
Christian Kouamé still leads the way 🅰️@acffiorentina || #UECL pic.twitter.com/Hqjp0vvjp2
— UEFA Europa Conference League (@europacnfleague) March 19, 2023
Po słabym pierwszym półroczu w nowym klubie coraz lepiej wygląda Antonin Barak. Czeski ofensywny pomocnik wybił się w Hellasie Verona, w którym błyszczał w tercecie z Gio Simeone i Gianlucą Caprarim. Niewiadomą pozostaje za to forma dynamicznego skrzydłowego, Jonathana Ikonę. Francuz ma naprawdę wyjątkowe odejście, ale też duży problem z decyzyjnością i finalizowaniem akcji. Pod tym względem do złudzenia przypomina Viniciusa Juniora z pierwszego sezonu w Realu Madryt, a dla kibiców Lecha bardziej trafne będzie porównanie do Adriela Ba Louy. Oczywiście w odpowiednich proporcjach. Dużą renomą we Włoszech cieszy się stoper, Nemanja Milenković. Serb praktycznie co mercato jest łączony z przenosinami do lepszych klubów, najczęściej do Interu, ale do transferu wciąż nie doszło. W mojej opinii jest on trochę przereklamowany. W jego przypadku od dawna mówi się o dużym potencjale, ale niewielu obserwatorów calcio umieściłoby go w TOP10 najlepszych obrońców Serie A. Namiastkę tego można było zobaczyć na Mundialu. Serbia przez wielu była traktowana jako czarny koń turnieju, a finalnie odpadła już w fazie grupowej, w dużej mierze przez tragiczny występ defensywy.
Co więcej? Lech może upatrywać swoich szans na swojej lewej stronie, czyli prawej obronie Fiorentiny. Na tej pozycji występuje Brazylijczyk Dodo, który co prawda ostatnio złapał lepszą formę, ale na ogół ma duże problemy w defensywie. Pokazał to niedawny mecz z Romą, kiedy były piłkarz Szachtara Donieck obejrzał szybkie dwie żółte kartki po faulach na Nicoli Zalewskim i wyleciał z murawy już w 10. minucie. A skoro mógł nim pokręcić Zalewski, to dlaczego swoich sił nie miałby spróbować Michał Skóraś? Ostatnim zagadnieniem wartym poruszenia jest obsada bramki. Przed sezonem Fiorentina definitywnie postawiła na Pietro Terracciano. Włoch przejął bluzę z numerem „1” dzięki kontuzji Bartłomieja Drągowskiego i miejsca już nie oddał – mimo, że umiejętnościami wyraźnie ustępuje Polakowi. W ligowym zestawieniu należałoby go umieścić gdzieś w środku stawki.
Fiorentina już drugi raz zmierzy się z Lechem. Pierwsze dwa starcia miały miejsce w sezonie 2015/16 w fazie grupowej Ligi Europy. Wówczas klub z Toskanii prowadził znany i (nie)lubiany Paulo Sousa. Trenerem Kolejorza był natomiast Jan Urban. W pierwszym meczu lepsi okazali się mistrzowie Polski, co było wielką sensacją. Lech wygrał 2:1 po golach Dawida Kownackiego i Macieja Gajos. W rewanżu na Bułgarskiej Fiorentina zwyciężyła 2:0, a show zapewnił wtedy fenomenalny Josip Ilicić. Słoweniec popisał się dubletem, a kibice Lecha pewnie nadal pamiętają jego trafienie z rzutu wolnego. Powtórzenie takiego wyniku rzecz jasna nie dałoby Lechowi awansu, ale pozwoliło wyjść z rywalizacji z podniesionymi głowami. Ale dlaczego nie mamy marzyć o czymś więcej? Po siedmiu latach Fiorentina jest na podobnym poziomie sportowym, może nieznacznie lepsza. Kadra zespołu z Wielkopolski jest dzisiaj w zupełnie innym miejscu. Żeby to sobie uświadomić, wystarczy pokazać składy obu drużyn ze spotkań rozegranych w 2015 roku. W przypadku Kolejorza wiele nazwisk z pewnością wywoła szyderczy uśmiech na twarzach kibiców.


Do pierwszego meczu z Lechem Fiorentina rozegra trzy spotkania, a jej rywalami będą Inter, Cremonese (w Pucharze Włoch) oraz Spezia. Pierwszy z nich już dzisiaj o godzinie 18.
___________
Przeczytaj też nasze poprzednie teksty poświęcone Fiorentinie:




