Włoska stolica Formuły 1 idzie w stronę piłki

Artykuł lip 05, 2020


Kibice Milanu oraz włoskiej piłki doskonale znają Silvio Berlusconiego i Adriano Gallianiego. Te dwie wybitne persony znajdujące się na zdjęciu tytułowym – obie są z Lombardii, obaj są politykami, a znów zaangażowali się w klub piłkarski. Nie tak dawno stali się oni głównymi twarzami klubu AC Monza. Skąd ten wybór? Galliani właśnie tu się urodził i wychował. Niedawno stwierdził, że w Milanie spędził 31 lat na wypożyczeniu z Monzy. Mieście znanym z legendarnego toru Formuły 1 goszczącego GP Włoch oraz rezydencji rodu Habsburgów zbudowanej w XVIII wieku.

Wyścig Formuły 1 na torze Monza, rok 2014 (zdj. Przegląd Sportowy)

Galliani w latach 80., zanim zajął się na poważnie Milanem, był wiceprezydentem Monzy. Sezony 1984-85 oraz 1985-86 klub spędził w Serie B – pierwszy z nich skończył na świetnym 9. miejscu, drugi zakończył spadkiem. Drugi z sezonów dokończył jednak w Milanie, który w lutym 1986 został przejęty przez jego wspólnika, Silvia Berlusconiego. Podczas ich rządów Milan zdobył świat oraz 29 trofeów, a Monza czterokrotnie spadała do trzeciej ligi. Teraz druga liga ma być tylko przystankiem przed wymarzoną Serie A.

Herb AC Monza 

AC Monza ostatni raz zagrała w Serie B w sezonie 2000/01. Nowa kampania będzie sezonem nr 39 na drugim poziomie – żaden klub nigdy nie będący w Serie A nie był dłużej w Serie B.  Duet Berlusconi-Galliani chce to zmienić. Czy awans do drugiej ligi jest wystarczający dla właścicieli? Absolutnie nie. Ledwo weszli do Serie B, a już myślą o Serie A. Co najciekawsze – chcą do niej awansować jako beniaminek.

W sezonie 1999-00, w Monzy występował najzabawniejszy piłkarz żyjący na naszej planecie – Patrice Evra. Do klubu trafił za kwotę 250 tysięcy euro i zagrał tylko 3 razy. Po sezonie opuścił klub, sfrustrowany brakiem większej liczby minut.
Piłkarz podobnego kalibru co Evra wylądował w Monzy w 1986 roku. Alessandro Costacurta spędził tam jedyny sezon poza Milanem, w rozgrywkach na trzecim poziomie w Italii. Włoch trafił tam niecałe pół roku po uratowaniu Milanu przez Silvio. Z innych piłkarskich tuzów, Monzę w swoim CV ma także Daniele Massaro, który swoją grą wygrał dla Berlusconiego jeden z finałów Pucharów Europy.

Młody śmieszek u progu swojej wielkiej kariery (fot. Football Vintage)

Klub zbankrutował w 2015 roku, a nowym właścicielem został Nicola Colombo, syn dawnego prezesa Milanu, Felice. W 2018 roku sprzedał on jednak klub duetowi Berlusconi-Galliani.

Plany dwójki przyjaciół są ambitne. Należy do nich ściągnięcie m in. Giampaolo Pazziniego czy juniora Atalanty, który jest jednym z najlepszych włoskich talentów w Football Managerze – Davide Bettellę. Niedawno w polskich mediach przewinął się nawet temat Kaki czy Kamila Pestki z Cracovii, co w rodzimych mediach wzbudziło sporą sensację. Kaka odmówił, gdyż nie chciał już opuszczać swej rodziny w Sao Paulo; Polakowi natomiast został w Krakowie rok umowy. Jeżeli dołączy do drużyny z Monzy, może przeżyć niezapomnianą przygodę - spotkanie tych dwóch legend włoskiej piłki jakimi są Berlusconi i Galliani, a także ewentualny udział w potencjalnie największych sukcesach w historii klubu mogą pozwolić mu zostać solidnym ligowcem na poziomie Serie A, pod warunkiem, że plan biznesmenów spełni się.

Kamil Pestka łączony jest z Monzą (fot. cracovia.pl)

Berlusconi z Gallianim mieli bardzo obiecujący plan - zachowując pewną skalę – podobny do tego Athletiku Bilbao. Planowano w klubie zatrudniać jedynie Włochów, a przede wszystkim piłkarzy bez tatuaży oraz dziurawych dżinsów w swojej garderobie. Mieli oni też czytelnie dawać autografy i być kulturalni dla sędziego. Jak wyszło w praniu? Dwa lata po objęciu sterów w klubie z Lombardii przez duet Berlusconi-Galliani mieliśmy już kilku Brazylijczyków, Francuza, a także piłkarza z Gwinei Równikowej z przeszłością w Pescarze i Parmie – Jose Machina, który po zaledwie 3 meczach na wypożyczeniu został wykupiony przez Monzę. Jednym ze stranierich był - co ciekawe - brat Lucasa Paquety z AC Milan, Matheus – odbił się jednak kompletnie od włoskiej piłki. Zagrał jednak w lidze tyle minut, co cała redakcja Calcio Merito razem wzięta –  zero.

Zakończony już sezon trzeciej ligi, Monza po prostu zdominowała. Wygrali grupę A z przewagą 16 punktów nad drugim Carrarese, chociaż opisywana przeze mnie drużyna Cristiana Brocchiego zdobyła zaledwie 2 z 9 możliwych punktów w ostatnich trzech spotkaniach. Klub znanego duetu stracił tylko  18 goli w 27 meczach, czym potwierdził znane przekonanie, że to właśnie obroną wygrywa się tytuły. Monza skończyła 15 z 27 meczów na zero z tyłu, natomiast drugie w tabeli Carrarese (rodzinny klub Gianluigiego Buffona) miało jedynie 5 czystych kont. Klub Berlusconiego i Gallianiego przegrał jedynie dwa spotkania – w tym z rezerwowym zespołem Juventusu, którego stery objął właśnie Andrea Pirlo.

Obecny trener Sassuolo, Roberto De Zerbi, także grał dla Monzy (fot. Sky Italia)

Ekipa ze Stadio Brianteo otwartego w 1988 roku, w minionym sezonie stanowiła kolektyw. Dla klubu bramki strzelało 20 piłkarzy, w tym znany z Milanu ‘rzeźnik’ – Gabriel Paletta. Najlepszym strzelcem zespołu był piłkarz, którego można pomylić z szefem Ferrari – Mattia Finotto, który strzelił 8 bramek, co oznacza dopiero 10 miejsce w klasyfikacji Capocannoniere grupy A. Drużyna Brocchiego w ostatnim sezonie zanotowała serię 19 meczów bez porażki, a sam trener uważa, że udowodnił krytykom swoją wartość, po wcześniejszej nieudanej przygodzie z Milanem. Warto w tym miejscu dodać, że prezydentem klubu jest brat Berlusconiego - Paolo.

Co ja uważam na temat Monzy? Myślę, że awans do Serie A w przyszłym sezonie będzie ciężki do osiągnięcia. Berlusconi i Galliani nieustannie pracują nad wzmocnieniami i odpowiednimi środkami mogą ściągnąć dawne topowe gwiazdy ligi, takie jak wcześniej wspomniany Pazzini. Serie A to coś, o czym obaj panowie marzą więc uważam, że w ciągu 5 lat zobaczymy ich zespół na najwyższym poziomie we Włoszech, tak jak i inny zespół pnący się w górę hierarchii czyli Bari, będące własnością rodziny De Laurentiis, znanej z posiadania zespołu z Neapolu. Bari, które zostanie na kolejny sezon w trzeciej lidze, spokojnie chce realizować kolejne etapy wspinaczki na szczyt, po wcześniejszym awansie z czwartej ligi.

Marcin Ziółkowski

Moja masochistyczna pasja to kibicowanie klubom w czerwono-czarnych barwach. Polak z urodzenia, Włoch z duszy. Italia to mój drugi dom. Nie lubię Piemontu

Great! You've successfully subscribed.
Great! Next, complete checkout for full access.
Welcome back! You've successfully signed in.
Success! Your account is fully activated, you now have access to all content.